<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434</id><updated>2012-02-27T20:22:25.000-08:00</updated><category term='Chiny'/><category term='Wietnam'/><category term='universal studio'/><category term='Malezja'/><category term='pałac tekowy'/><category term='Batu Caves'/><category term='czerwone koszule'/><category term='melacca'/><category term='wat pho'/><category term='pingwiny z madagaskaru'/><category term='Kuala Lumpur'/><category term='Butterworth'/><category term='Singapur'/><category term='zeng he'/><category term='Tajlandia'/><category term='santosa'/><category term='bangkok'/><category term='melaka'/><title type='text'>Małe i duże Artura i Kasi podróże</title><subtitle type='html'>Wagabunda - człowiek lubiący się włóczyć; obieżyświat, tramp, włóczęga, włóczykij</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default?start-index=26&amp;max-results=25'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>28</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-7298301288869912667</id><published>2012-02-26T10:47:00.001-08:00</published><updated>2012-02-26T10:47:21.655-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Tajlandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wat pho'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pałac tekowy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bangkok'/><title type='text'>Bangkok, Wat Pho, Pałac Tekowy.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zdecydowaliśmypierwszego dnia załatwić wszystkie sprawy organizacyjne naszegodalszego pobytu dlatego wybraliśmy się do skupiska agencjiturystycznych i hosteli przy Khaosan Road, która jest wielkimdeptakiem wypełnionym sklepikami, restauracjami i ulicznymisprzedawcami mydła i powidła  Gdy to wszystko zobaczyłem cieszyłemsię że wybraliśmy hostel bliżej centrum mimo że był kilka $droższy niż hostele przy Khaosan. Niestety ulica ta, to nie jest toco tygryski lubią najbardziej, za duży zgiełk i gwar, można tuwpaść na sticky rice, ale na pewno nie zatrzymać się na dłużej.Wstąpiliśmy do kilku agencji turystycznych i wybraliśmy wycieczkędo Kanchanamburi, jazdę na słoniu oraz odwiedziny w Tiger Tamplewszystko za jedyne 1300 bacioszków. W drodze powrotnej zatrzymaliśmysię na jedzonko, a następnie wskoczyliśmy do tramwaju wodnego.Kilka przystanków dalej przesiedliśmy się do BTSa i ruszyliśmy namałe zakupy do jedynego w okolicy czynnego centrum handlowego. Dzieńupłynął nam na spacerowaniu po zaułkach Bangkoku szukaniu przygódi ciekawych pamiątek. Tymczasem kilkanaście tyś kilometrów nazachód mały islandzki wulkan, którego nazwy nikt nie był w staniewymówić paraliżował całą Europę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lRgltkaR-u0/S-R_dRk3n8I/AAAAAAAAJIE/jOfJS2R7bdU/s144/IMG_6098.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-lRgltkaR-u0/S-R_dRk3n8I/AAAAAAAAJIE/jOfJS2R7bdU/s400/IMG_6098.JPG" width="300" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-mZLm1Vhd_gA/S-R_eU6FaxI/AAAAAAAAJIU/CV3T_KRoGvU/s144/IMG_6141.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-mZLm1Vhd_gA/S-R_eU6FaxI/AAAAAAAAJIU/CV3T_KRoGvU/s400/IMG_6141.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_k8vPC7p4ZI/S-R_l4CIc7I/AAAAAAAAJJw/97r9F1fK8WY/s144/IMG_4532.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-_k8vPC7p4ZI/S-R_l4CIc7I/AAAAAAAAJJw/97r9F1fK8WY/s400/IMG_4532.JPG" width="266" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_10kYzUzIkA/S-R_pMbMByI/AAAAAAAAJKc/cj_BvPS4wQE/s144/IMG_4537.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-_10kYzUzIkA/S-R_pMbMByI/AAAAAAAAJKc/cj_BvPS4wQE/s400/IMG_4537.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Następnegodnia zaplanowaliśmy wielkie zakupy. Po kilkunastominutowej jeździeBTSem dotarliśmy do Chatuchaka przy którym nasz świętej pamięcistadion X - lecia to pikuś. Można tam zjeść ubrać się, kupićnowego pupila i umeblować mieszkanie, Na zakupy zarezerwowaliśmypół dnia więc spokojnie przeszliśmy cały bazar wzdłuż i wszerz. Niestety, prawdopodobnie ze względu na demonstracjeczerwonych koszul oferta tutejszych kupców była dosyć uboga, ale itak udało nam się kupić sporo pamiątek. Całe popołudnierozbijaliśmy się po sklepach by wieczorem zajrzeć do naszejulubionej kawiarenki internetowej, aby zdać relacje rodzinie izobaczyć jak się czuje pył wulkaniczny nad Europą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Garśćinformacji na temat tysięcy uziemionych samolotów i milionówuziemionych pasażerów sprawiła, następnego dnia ruszyliśmy doWat Pho, aby bardzo uduchowieni złożyć ofiarę w intencji  rozpędzenia przez pomyślne nam wiatry pyłu wulkanicznego znadeuropy. W międzyczasie próbowaliśmy uzyskać informację, cozrobić gdy już staniemy przed koniecznością utknięcia w Moskwiei powrotu np. koleją lub lotem do Pragi, a następnie do Polski.Perspektywy niezbyt kuszące, a biuro Aeroflotu czynne tylko wgodzinach odlotu samolotów. Na maile odpisują chyba tylko tymnajbardziej zdesperowanym, do których jeszcze nie należeliśmy.Pełni wiary w oczekiwaniu na efekty ruszyliśmy do pałacu tekowegowcześniej jednak w Wat Pho byliśmy świadkami pewnej sytuacji,która utwierdziła nas w przekonaniu że jeśli wakacje to z dala odPolaków, a już z Polską wycieczką to Boże broń! Spacerujemysobie po świątyni podziwiając piękno otaczających nas budynków,kiedy do naszych uszu dociera znajoma słowiańska gwara – przeznastępne kilka minut przyglądamy się interesującej wymianie zdańpomiędzy Tajską sprzedawczynią pamiątek, a Polską turystką,która wykłóca się o źle wydaną resztę oczywiście mówiąc doTajki po polsku, po chwili pojawia się przewodniczka, którawyjaśnia i łagodzi całą sytuację, okazuje się oczywiście żePolka nie miała racji i bacioszki trochę ją przerosły  , dobrzeże nie zaczęła przeklinać króla bo poszłaby siedzieć.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kilkadziesiątminut później dotarliśmy do pałacu tekowego, którego zwiedzaniezajęło nam około 40 minut, na miejscu trzeba oczywiścieodpowiednio wyglądać, zdjąć buty i nie robić zdjęć w środkupozostają więc tylko wspomnienia, ale pałac robi bardzo pozytywnewrażenie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po tymaktywnym dniu, udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, czekając coprzyniesie kolejny dzień.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kyHDhsaynqE/S-R_tEgrMYI/AAAAAAAAJLM/jqYlIkTNUkY/s144/IMG_4543.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-kyHDhsaynqE/S-R_tEgrMYI/AAAAAAAAJLM/jqYlIkTNUkY/s400/IMG_4543.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-bLsTnerfrgw/S-R_w5QWedI/AAAAAAAAJMA/8TZK4Y4c30E/s144/IMG_4552.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-bLsTnerfrgw/S-R_w5QWedI/AAAAAAAAJMA/8TZK4Y4c30E/s400/IMG_4552.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ogclgwQ_m3o/S-SABOcvlDI/AAAAAAAAJPk/g3mrfsMmluY/s144/IMG_4714.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-ogclgwQ_m3o/S-SABOcvlDI/AAAAAAAAJPk/g3mrfsMmluY/s400/IMG_4714.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-OwQyLk9ls-I/S-SAJsdt7aI/AAAAAAAAJRY/Ntfsc-AbKgE/s144/IMG_4729.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-OwQyLk9ls-I/S-SAJsdt7aI/AAAAAAAAJRY/Ntfsc-AbKgE/s400/IMG_4729.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-AgYDsbePvLY/S-SAPH7Ho8I/AAAAAAAAJSg/B6eTGSHwUPI/s144/IMG_4737.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-AgYDsbePvLY/S-SAPH7Ho8I/AAAAAAAAJSg/B6eTGSHwUPI/s400/IMG_4737.JPG" width="266" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Qh8DlGt96iQ/S-SAP_LVlMI/AAAAAAAAJSo/HKcBwjf3jJQ/s144/IMG_4739.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-Qh8DlGt96iQ/S-SAP_LVlMI/AAAAAAAAJSo/HKcBwjf3jJQ/s400/IMG_4739.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kiBU6J0nl4w/S-SAa2b8rWI/AAAAAAAAJU4/356vhNVosmo/s144/IMG_4758.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-kiBU6J0nl4w/S-SAa2b8rWI/AAAAAAAAJU4/356vhNVosmo/s400/IMG_4758.JPG" width="400" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-gQXehABJ0BE/S-SA2Y-iHII/AAAAAAAAJaE/dyRTrgQkWu8/s144/IMG_6168.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-gQXehABJ0BE/S-SA2Y-iHII/AAAAAAAAJaE/dyRTrgQkWu8/s400/IMG_6168.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-18767828-3']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-7298301288869912667?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/7298301288869912667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/bangkok-wat-pho-paac-tekowy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7298301288869912667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7298301288869912667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/bangkok-wat-pho-paac-tekowy.html' title='Bangkok, Wat Pho, Pałac Tekowy.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-lRgltkaR-u0/S-R_dRk3n8I/AAAAAAAAJIE/jOfJS2R7bdU/s72-c/IMG_6098.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-8561516009411362997</id><published>2012-02-26T10:20:00.000-08:00</published><updated>2012-02-26T10:21:36.706-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuala Lumpur'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Batu Caves'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Butterworth'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czerwone koszule'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bangkok'/><title type='text'>Ostatnie chwile w KL, Batu Caves i daleka droga do Bangkoku.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dohostelu dotarliśmy dobrze już opracowaną trasą, przywitaliśmysię przepakowaliśmy bagaże, trochę ogarnęliśmy i ruszyliśmy nazwiedzanie Batu Caves. Udało nam się znaleźć właściwy autobus,a podczas 40 minutowej jazdy 4 razy sprawdzali nas kontrolerzybiletów. Wspinaczka po schodach do świątyni była przeżyciemkoszmarnym, pewnie dlatego ludzie którzy dotrą na górę czują siętacy uduchowieni. Miejsce rzeczywiście robi niesamowite wrażenie, auroku dodają małpy biegające tu i ówdzie, co jakiś czasrzucające w turystów skorupami orzechów kokosowych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-J7dNBUKorao/S-SQItgnVkI/AAAAAAAAKpU/kbOMjPWBni4/s144/IMG_4524.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-J7dNBUKorao/S-SQItgnVkI/AAAAAAAAKpU/kbOMjPWBni4/s400/IMG_4524.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zQSZaCECafo/S-SQFOvhXbI/AAAAAAAAKok/xnPRyQ1XsXw/s144/IMG_4517.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-zQSZaCECafo/S-SQFOvhXbI/AAAAAAAAKok/xnPRyQ1XsXw/s400/IMG_4517.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-B_TznVV2Cp4/S-SQDSUon_I/AAAAAAAAKoE/5AsXmRE5X7o/s144/IMG_4513.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-B_TznVV2Cp4/S-SQDSUon_I/AAAAAAAAKoE/5AsXmRE5X7o/s400/IMG_4513.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wdrodze powrotnej spotkaliśmy parę naszych rodaków, więc byłakolejna okazja do wymiany wakacyjnych wrażeń. Po tej krótkiejwycieczce, resztę dnia spędziliśmy na zakupach korzystając  zostatnich chwil w KL. Wieczorem zabraliśmy bagaże z hostelu iruszyliśmy na dworzec kolejowy,  tym razem czekało nas kilka godzinna siedząco, ale w perspektywie mieliśmy mieć przesiadkę i 24 h wpociągu sypialnym, co trzymało przy życiu. Nocna podróż trochęsię przedłużyła, pociąg miał opóźnienie, na szczęście wnocy mogliśmy w pociągu obejrzeć film. Około 9 rano dotarliśmy doButterworth&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dworzecwyglądał dosyć obskurnie dwa tory i budynek dworca jak zniszczonadwu piętrowa kamienica. Cywilizacji nie widać, więc zdecydowaliśmysię przeprawić promem na wyspę, która wg przewodnika miała byćmlekiem i miodem płynąca. Korzystając z okazji oddaliśmy bagażedo przechowalni i mając przed sobą kilka godzin wolnego czasuruszyliśmy w miasto. Wysiedliśmy z promu i podążyliśmy wposzukiwaniu jedzenia i innych atrakcji. Prom przybija do przystaniprzy której znajduje się pętla autobusowa. Niestety nie mieliśmypomysłu jak poruszać się po mieście autobusami, więc zaczęliśmyspacerować z przewodnikiem w ręku. Po minięciu kilku uliczatrzymaliśmy się na śniadanie, a następnie skierowaliśmy wstronę nabrzeża, wzdłuż którego znajduje się mało malowniczydeptak. Niestety do czegoś co przypominało cywilizację droga byładaleka, a my byliśmy trochę zmęczeni, więc usiedliśmy sobie naławce i podziwialiśmy cumujący niedaleko prom pokryty rdzą.Siedząc tak czytałem w przewodniku bajki o tej miejscowości, żeto raj na ziemi idealny kurort dla spragnionych wypoczynku turystów– niestety z naszej perspektywy była to dziura zabita dechami.Włóczyliśmy się jeszcze jakiś czas, znów poszliśmy coś zjeść,zrobiliśmy małe zakupy na drogę i ruszyliśmy promem w drogępowrotną, trochę a nawet bardzo zawiedzeni miastem. Po przyjściuna dworzec już przy wejściu zainteresował się nami jakiś miłyPan, jak to w takich przypadkach bywa zaczął wypytywać skądjesteśmy dokąd jedziemy itp. itd.. Poinformował nas z uśmiechemna twarzy, że dzisiejszy pociąg do BKK jest odwołany i w kasiemożemy odebrać bilety. Pilnowałem więc bagaży rozmawiając zsympatycznym Panem, a Kasia poszła dowiadywać się o pociąg.Rozmowa była raczej krótka bowiem Pani powiedziała, że w BKK jestniebezpiecznie i lepiej tam nie jechać i że nie wiadomo czy jutrobędzie pociąg. Sympatyczny Pan zaproponował, że za niewielkąopłatą podrzuci nas do miasteczka pod granicą z Tajlandią, gdziesą jakieś pociągi. Nie skorzystaliśmy z tej propozycji iposzliśmy na dworzec autobusowy, który znajduje się jakieś 500metrów od kolejowego.  Mając w perspektywie nocleg gdzieś podTajlandzką granicą szybko zdecydowaliśmy się na ofertę Paninaganiaczki, która zaoferowała transport do większej miejscowościjuż za granicą z Tajlandią. Pani naganiaczka, przekazała nasinnemu Panu naganiaczowi i takim oto sposobem sterczeliśmy jakchorągiewki w skwarze czekając około 20 minut na nasz autobus. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Niestetynasz transport okazał się być busikiem, oprócz nas było kilkaosób miejscowych, małżeństwo Australijczyków i mnich odebranychyba spod samego klasztoru, tak na szczęście jako talizman.Towarzyszące nam małżeństwo okazało się strasznie sympatyczne,ich syn ożenił się z Polką i pracuje dla PLAY, mieszka gdzieś nakabatach i narzeka na korki, nasza rozmowa zboczyła nawet na tematbudowy mostu północnego :) Mijając pagórki i gaje palmowemartwiliśmy się o to co dzieje się w BKK. Czerwone koszuleprzestały okupować zabytkowe stare miasto i przeniosły się dodzielnicy biznesowej. CNN podawał, że kilka dni wcześniej wzamieszkach zginęło kilkanaście osób, w perspektywie mieliśmypowtórkę z roku ubiegłego, kiedy to żółte koszule opanowałylotnisko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W końcudojechaliśmy do jakiegoś zajazdu, gdzie było biuro w którym naszkierowca pobrał karteczki emigracyjne i ruszyliśmy dalej, po kilkukulometrach dojechaliśmy do granicy. Nasz busik zaparkował naparkingu, a my stanęliśmy w kolejce do budki aby wjechać do kraju.Szczęśliwie wszystko poszło bez większych problemów iwjechaliśmy do wymarzonej Tajlandii. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pokolejnych kilkudziesięciu kilometrach dojechaliśmy do jakiegośmiasteczka, w którym mieliśmy złapać autobus do Bangkoku. Podrodze mijaliśmy śmieszne pickupy z klatką i ławeczkami dlapodróżnych. Po dotarciu na miejsce zostaliśmy wysadzeni przydworcu autobusowym, więc od razu ruszyliśmy w stronę kasy, dowyboru mieliśmy kilka kursów mniej więcej jeden na godzinę dotego rożne standardy autokarów słowem - luksus :) jakimś cudemudało nam się również porozumieć z Panią w kasie przy pomocyinnej Pani w kasie, tym razem przydała się znajomość językamigowego, najważniejsze że bilety kupione. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zostawiliśmybagaże w przechowalni i ruszyliśmy w miasto bez mapy. Błąkaliśmysię trochę na wyczucie, jednak gdy naszym oczom ukazał się neonPizza Company poczuliśmy się jakbyśmy znaleźli oazę na pustyni.Pizzeria mieściła się w centrum handlowym, więc zrobiliśmy sobiespacerek zakończony pysznym obiadem. Najedzeni i podbudowani naszymisukcesami ruszyliśmy ponownie na dworzec, zbliżała się godzinanaszego odjazdu, pozajeżdżały po kolei kolejne autobusy, jednaknie widać było naszego. W końcu dopytaliśmy się w kasie, a miłaPani z uśmiechem na twarzy wsadziła nas do autobusu na innymstanowisku niż mieliśmy na biletach. Autobus był świetny –wewnątrz przystrojony strasznie odpustowo, wszędzie jakieśkolorowe świecidełka i ozdoby. Zasiedliśmy w wygodnych fotelach irozpoczęliśmy walkę z ludźmi siedzącymi przed nami, którzykoniecznie chcieli obniżyć siedzenia. Po kilkunastu minutachzakończyło się uprzejmą wymianą zdań i dali sobie spokój i tonawet bez strzelania fochów, wyobrażam sobie co było by w naszymPKSie zapewne mięso latałoby jak w powiatowej rzeźni. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podrodze zatrzymaliśmy się na kolację i ruszyliśmy w dalszą drogę.Kasia próbowała szybko zasnąć, ja za to oglądałem Alien vsPredator z Tajskim dubbingiem  - coś pięknego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spaniew autobusie to nie jest to co tygryski lubią najbardziej, dlatego poprzyjeździe do Bangkoku byliśmy dosyć zmęczeni. Dworzec znajdowałsię na obrzeżach miasta, na szczęście szybko zlokalizowaliśmyprzystanek autobusowy. Zapakowaliśmy się do środka i próbowaliśmymonitorować naszą pozycję na planie miasta. Po kilkudziesięciuminutach dojechaliśmy w okolicę gdzie miał znajdować się naszhostel. Dzięki doskonałej orientacji w terenie Kasi szybkoodnaleźliśmy nasz nowy dom. Hostel przypominał trochę naszehotele robotnicze typu barak, ale w środku nie było aż tak źle –pokój dosyć przestronny z widokiem na podwórko, gdzie znajdowałsię ogródek restauracji. W promieniu 100 metrów mieliśmy stacjęmetra, BTSu i kawiarenkę internetową, gdzie po kilku dniach witanonas uśmiechem i „dzień dobry” na ustach. W dniu naszegoprzyjazdu w europie wybuchł wulkan w związku z tym zawieszono 99%lotów. Zaczęliśmy się trochę stresować, że nie wrócimy dodomu, ale na razie byliśmy dalecy od paniki – na razie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pierwszydzień poświęciliśmy na leniuchowanie. Niestety niewiele z tegowyszło, po przeniesieniu się czerwonych koszul ze starego miasta dodzielnicy handlowej niewiele centrów handlowych było otwartych, amy w zasadzie korzystaliśmy z jednego. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-18767828-3']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-8561516009411362997?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/8561516009411362997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/ostatnie-chwile-w-kl-batu-caves-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/8561516009411362997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/8561516009411362997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/ostatnie-chwile-w-kl-batu-caves-i.html' title='Ostatnie chwile w KL, Batu Caves i daleka droga do Bangkoku.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-J7dNBUKorao/S-SQItgnVkI/AAAAAAAAKpU/kbOMjPWBni4/s72-c/IMG_4524.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Jalan 11, Kampung Selayang Baru, 68100 Batu Caves, Selangor, Malezja</georss:featurename><georss:point>3.252607952348175 101.66919708251953</georss:point><georss:box>3.220901952348175 101.62971508251952 3.2843139523481746 101.70867908251954</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-3815605441809134713</id><published>2012-02-09T13:47:00.000-08:00</published><updated>2012-02-26T09:52:21.272-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pingwiny z madagaskaru'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='santosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='universal studio'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Singapur'/><title type='text'>Singapur, nocne safari, universal studio - to co tygryski lubią najbardziej.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Tymczasemjechaliśmy do Singapuru. Autobus gnał przed siebie autostradą niewyprzedzał na trzeciego i można było poczuć się dosyćbezpiecznie. Po kilku godzinach dojechaliśmy do przejściagranicznego z Singapurem, kierowca autobusu wygonił wszystkich wjednym miejscu, wzięliśmy nasze bagaże i poszliśmy za strzałkami,odprawiliśmy się dosyć sprawnie później jeszcze wypełniliśmyankietę typu „jak wam się podobało” i po kilku minutachmogliśmy ruszać dalej. Niestety z naszym autobusem coś było nietak – do dziś nie wiemy co” kierowca zapakował nas do innego iruszyliśmy w dalszą drogę. Po kolejnych kilkunastu minutach wkońcu dojechaliśmy do dworca autobusowego w Singapurze czyli kilkubaraków w których mieściły się budki z biletami. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-BRmg4KP98pE/S-R5HCluWkI/AAAAAAAAJB4/iAdNsG4FDMw/s144/IMG_6052.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-BRmg4KP98pE/S-R5HCluWkI/AAAAAAAAJB4/iAdNsG4FDMw/s400/IMG_6052.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Spodziewaliśmysię czegoś bardziej cywilizowanego, a przede wszystkimposzukiwaliśmy kantoru. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Przyzwyczajenido takich niespodzianek kierowaliśmy się ku cywilizacji czylijakiejkolwiek większej ulicy, takim oto sposobem dotarliśmy pokilku minutach do stacji metra, tam nie było co prawda kantoru byłza to bankomat nawet nie jeden a pięć, za trzecim razem udało namsię wypłacić pieniądze więc mogliśmy przemieścić się metremdo przystanku przy którym znajdował się nasz hostel, aby w nim sięzameldować musieliśmy zapukać do pubu, następnie skierowano nasdo naszego pokoju. Rozgościliśmy się bardzo szybko i ruszyliśmyna miasto. Singapur okazał się dla mnie miastem idealnym, wszędziemożna dotrzeć metrem do tego jest wiele uroczych zakątków wktórych można się zgubić. W dzień spacerowaliśmy po mieściesącząc od czasu do czasu mrożoną kawę i zwiedzając centrahandlowe. Wieczorem Kasia zabrała mnie na Night Safari – w wielkimparku wytyczone są ścieżki które prowadzą do poszczególnychwybiegów na których można zrobić rożne gatunki zwierząt, sąrównież klatki w których znajdują się latające wiewiórki(niestety żadna nie chciała latać) lub gigantyczne nietoperze(najbardziej traumatyczne przeżycie tych wakacji). Kasia do dziśśmieje się ze mnie jak przebiegałem przez tą klatkę, gdy innipozowali do zdjęć z nietoperkami. Druga część safari polegałana przejeździe meleksem po poszczególnych wybiegach, gdziezwierzęta były praktycznie na wyciągnięcie ręki – niestety niemożna było ich głaskać. Po tylu wrażeniach usnęliśmy jakkamienie. Rano wymeldowaliśmy się z hostelu i ruszyliśmy na wyspęSantosa do Universal Studio o którym usłyszeliśmy na wycieczce wHue. Takiej okazji nie można było przegapić. Kasia po wejściu odrazu rzuciła się na pingwiny z Madagaskaru, a ja chciałemkoniecznie uściskać się z królem Julianem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-o0e8Tuxp72U/S-R4oCerf3I/AAAAAAAAI8k/70OGPPwwUOk/s144/IMG_6021.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-o0e8Tuxp72U/S-R4oCerf3I/AAAAAAAAI8k/70OGPPwwUOk/s400/IMG_6021.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-3baGz2kbSv0/S-R4mu6227I/AAAAAAAAI8U/NN1YE0MhaPY/s144/IMG_6018.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-3baGz2kbSv0/S-R4mu6227I/AAAAAAAAI8U/NN1YE0MhaPY/s400/IMG_6018.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-WjPD4zDHFnY/S-R4jQ6ZHMI/AAAAAAAAI7k/Zwnue8lz8lY/s144/IMG_6012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-WjPD4zDHFnY/S-R4jQ6ZHMI/AAAAAAAAI7k/Zwnue8lz8lY/s400/IMG_6012.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sAIiGYabIZI/S-R4ho7tLYI/AAAAAAAAI7M/j-MjPIUqWBc/s144/IMG_6009.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-sAIiGYabIZI/S-R4ho7tLYI/AAAAAAAAI7M/j-MjPIUqWBc/s400/IMG_6009.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Parkrozrywki podzielony jest na kilka krain z tematycznymi atrakcjami,jednak niestety nie wszystkie są czynne może teraz to sięzmieniło, my byliśmy zaraz po otwarciu i przed sezonem wakacyjnym,więc pewnie dopinali wszystko na ostatni guzik przed największąfalą zwiedzających. Pierwsza kraina to Madagaskar, następniekraina Shreka, trochę z boku jest Water World , Jurasic Park, TheMumy, Battlestar Galactica  i Nowy York. Każda kraina ma swój urok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;WMadagaskarze stoi wielki statek (niestety był nieczynny) możnaspotkać się z pingwinami, królem Julianem i innymi bohateramifilmu. W części poświęconej Shrekowi jest mała ale bardzoemocjonująca kolejka górska i kino 4D z pająkami, które łaskocząw stopy :). W Water World odbywa się przedstawienie wypełnioneefektami specjalnymi nawiązujące do fabuły filmu najlepsze jest toże widownia jest podzielona na strefy w zależności od tego jakbardzo ktoś chce być ochlapany. Przed rozpoczęciem widowiskaaktorzy sprawdzają czy widzowie dobrze wybrali  miejsca biegając zwiadrami wody i pistoletami na wodę. Wszystko oczywiście watmosferze dobrej zabawy. Nawet jeśli ktoś zostanie przemoczony dosuchej nitki to szybko wyschnie w nieustającym upale. Samoprzedstawienie zapiera dech w piersiach, wybuchy, fajerwerki, akcja,a przede wszystkim dużo woooody. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;WJurasic Park atrakcją są dwie kolejki, jedna na którą wchodzi sięi nogi zwisają więc lepiej nie zakładać japonek, druga to kolejkawodna jednak niestety nie była czynna. W krainie Mumi do zabawyzaprasza mała kolejka dla dzieciaków i kolejka górska w którejjedzie się w całkowitej ciemności, którą co jakiś czasrozświetlają buchające wokół płomienie. Oczywiście wchodzącnie wiedzieliśmy co nas czeka, najpierw idzie się lub stoi wkolejce, mieliśmy to szczęście że nie było zbyt wielu chętnych(ciekawe dlaczego) więc idziemy, idziemy atrakcji nie widać, nicnas nie chce przestraszyć już myśleliśmy że coś się popsułoponieważ spodziewaliśmy się że zza rogu coś wyskoczy idostaniemy zawału serca. W końcu doszliśmy do kolejki zapakowanonas do pierwszego rzędu wagonika i ruszyliśmy w totalną ciemnąpustkę. Przeżycie niesamowite szczególnie gdy kolejka spada w dółi nie widać co jest przed nami. Po wyjściu nogi same się uginająwięc lepiej chwile odpocząć, po około pół godzinie przychodziOchota na kolejną jazdę. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;WBattlestar Galactica atrakcją są dwa rollercoastery niestety, żadenz nich nie był czynny, więc została nam tylko kraina Nowego Yorkugdzie można było przekonać się na własne oczy jak tworzone sąefekty specjalne w filmach, efekt tego taki że już nigdy z Kasiąnie uwierzymy w to co zobaczymy na ekranie był również musical zpotworami, więc coś dla ciała i dla ducha. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Podsumowując,wizyta w Universal Studio to dobrze wydane 66 Singapuskich dolarków,w cenie są wszystkie atrakcje bez ograniczeń, w tym kupon bodajże10 dolarów, które możemy przeznaczyć na jedzenie w jednym z barówi 10 dolarów na zakupy w jednym ze sklepów z pamiątkami. Naterenie  Parku jest mnóstwo miejsc gdzie można zrobić świetnepamiątkowe zdjęcia, ceny w restauracjach i sklepach z pamiątkamiraczej standardowe  przykładowo duży kubek z kotem ze Shrekakosztował 12 dolarów (ok 25 zł).   Po więcej szczegółówzapraszam tutaj(&lt;a href="http://www.rwsentosa.com/Attractions/UniversalStudiosSingapore"&gt;http://www.rwsentosa.com/Attractions/UniversalStudiosSingapore&lt;/a&gt;).Ze spraw organizacyjnych warto też wspomnieć że przed każdąwiększą atrakcją są zamykane szafki w których bezpłatnie możnazostawić plecaki i inne rzeczy musimy, więc przyznać żeorganizacja świetna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Całazabawa w US zajęła nam około 6 godzin, jeśli byłby czynnewszystkie atrakcje pewnie wyszlibyśmy po 8 albo przenocowali niemogąc odkleić się od kolejki górskiej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pojechaliśmyjeszcze zrobić sobie symboliczne zdjęcie na najbardziej wysuniętymna południe punkcie kontynentalnej Azji, a następnie udaliśmy sięna małe zakupy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ISqKfviFy30/S-SDOP4dQDI/AAAAAAAAJfo/HepncgqOyxI/s144/IMG_4457.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-ISqKfviFy30/S-SDOP4dQDI/AAAAAAAAJfo/HepncgqOyxI/s400/IMG_4457.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-vJMv4NQ38dY/S-SDPz1ENHI/AAAAAAAAJgA/fB4eYZ0X-mk/s144/IMG_4460.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-vJMv4NQ38dY/S-SDPz1ENHI/AAAAAAAAJgA/fB4eYZ0X-mk/s400/IMG_4460.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Kasia z każdym znajdzie wspólny język.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-e-69XB2N74E/S-SDZmWSJfI/AAAAAAAAJiQ/b-lXQaTrsuI/s144/IMG_6080.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-e-69XB2N74E/S-SDZmWSJfI/AAAAAAAAJiQ/b-lXQaTrsuI/s400/IMG_6080.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Żeby nie było, że mnie tam nie było.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Singapurprzyszło nam opuszczać koleją, co prawda nie orient expresem tylkozwykłym pociągiem, ale z drobnymi postojami tak jak OE mieliśmydotrzeć pociągiem do Bangkoku. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;DworzecKolejowy w Singapurze nie poraża nowoczesnością, przypomina trochęjedną z naszych prowincjonalnych stacji jak np dworzec w Zakopanem –dwa tory i nieduży budynek dworca, gdzie jedyną atrakcją sągazety w kiosku. Mimo niedużych rozmiarów na dworcu znajduje siępunkt  emigracyjny Malezji, gdzie należy pobrać karteczkiemigracyjne. Po jej wypełnieniu i wpuszczeniu na peron należyskierować się do budki z celnikiem, który wbija pieczątki. Udałonam się trafić na urzędnika, który kojarzył gdzie jest Polska,jak zwykle rozmowa zaczęła się od Bońka, Laty, Papieża, askończyła na katastrofie w Smoleńsku - przeprawa poszła więcmiło lekko i przyjemnie. Szybko zajęliśmy nasze sypialne miejsca wwagonie i zasłoniliśmy się zasłoneczkami. Jechaliśmy około 30minut, by zatrzymać się na stacji na której znajdował się punktcelny Singapuru. Odprawa wszystkich trwała dobre 20 minut, gdywróciliśmy do pociągu szybko zajęliśmy swoje miejsca izasnęliśmy, by po kilku godzinach obudzić się w Kuala Lumpur. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DzhjKnl0bkQ/S-SDeocRmCI/AAAAAAAAJjY/HwXpblVJeyE/s144/IMG_4478.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-DzhjKnl0bkQ/S-SDeocRmCI/AAAAAAAAJjY/HwXpblVJeyE/s640/IMG_4478.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;  var _gaq = _gaq || [];  _gaq.push(['_setAccount', 'UA-18767828-3']);  _gaq.push(['_trackPageview']);  (function() {    var ga = document.createElement('script'); ga.type = 'text/javascript'; ga.async = true;    ga.src = ('https:' == document.location.protocol ? 'https://ssl' : 'http://www') + '.google-analytics.com/ga.js';    var s = document.getElementsByTagName('script')[0]; s.parentNode.insertBefore(ga, s);  })();&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-3815605441809134713?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/3815605441809134713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/singapur-nocne-safari-universal-studio.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3815605441809134713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3815605441809134713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/singapur-nocne-safari-universal-studio.html' title='Singapur, nocne safari, universal studio - to co tygryski lubią najbardziej.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-BRmg4KP98pE/S-R5HCluWkI/AAAAAAAAJB4/iAdNsG4FDMw/s72-c/IMG_6052.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Singapur</georss:featurename><georss:point>1.352083 103.819836</georss:point><georss:box>1.098096 103.503979 1.6060699999999999 104.13569299999999</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-6875221096896129819</id><published>2012-02-07T14:17:00.000-08:00</published><updated>2012-02-07T14:17:28.233-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zeng he'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='melaka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='melacca'/><title type='text'>Melaka - gdzieś na końcu świata.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Następnegodnia rano idziemy na dworzec autobusowy, mamy wcześniej kupionebilety ustawiamy się przy odpowiednim zejściu na peron i czekamy.Dworzec jest dosyć obskurny i przypomina klasą czystości naszdworzec zachodni. Czekając na podstawienie autobusu przeglądamygazety, prawie na każdej pierwszej stronie jest jakaś wzmianka okatastrofie smoleńskiej, kupujemy więc jedną z gazet na pamiątkę.Po kilkunastu minutach, punktualnie podstawiają autobus. Mam dużomiejsca na nogi, wygodne fotele i klimatyzację, wszystko czegopotrzeba nam do życia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XcqepJp7HtU/S-SElnHG_LI/AAAAAAAAJuk/H-VJQSXH2FA/s144/IMG_4424.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://3.bp.blogspot.com/-XcqepJp7HtU/S-SElnHG_LI/AAAAAAAAJuk/H-VJQSXH2FA/s640/IMG_4424.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po wmiarę krótkiej podróży docieramy do dworca w Melace, jest dośćnowoczesny połączony z dworcem komunikacji miejskiej, niestetyoddalony od centrum. Po kilku minutach dezorientacji znajdujemywłaściwy postój autobusów, pozostaje tylko znalezienieodpowiedniego autobusu. Sztuka ta udaje się z pomocą tutejszychmieszkańców, języka migowego i mapy. Wsiadamy i jedziemy jakzwykle trochę na wyczucie i przeczucie Kasi, która i tym razdzielnie dzierży mapę. Po około 30 minutach jazdy dojeżdżamy docentrum i kierujemy się w stronę małych, ciasnych kolorowychuliczek, gdzie znajduje się kilka hosteli. Ulice wypełniają licznesamochody, chodniki są wąskie, ale dzielnie przebijamy się doprzodu. Zaglądamy do jednego z hosteli, niestety miejsca majądopiero za kilka godzin. Idziemy kilkaset metrów dalej, bierzemypokój z widokiem na korytarz - najważniejsze że jest łóżko ijest czysto. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-F7A0pA0ovQ0/S-SEQLGQ1ZI/AAAAAAAAJo8/MNpzjNbR7V0/s144/IMG_4357.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-F7A0pA0ovQ0/S-SEQLGQ1ZI/AAAAAAAAJo8/MNpzjNbR7V0/s400/IMG_4357.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wychodzimyna miasto, aby coś zjeść, z tym niestety nie jest najlepiej chyba,że dobrze się poszuka. My byliśmy zbyt głodni, aby wybrzydzać,więc zjedliśmy mało wyszukane jedzenie. Przypadkiem trafiliśmy domuzeum Zheng He – to był chyba jeden z najciekawszych przypadkównaszego wyjazdu, ponieważ za jakieś grosze chodziliśmy przez okołogodzinę z przewodnikiem, który opowiadał nam o Zheng He jegozwiązkach z Melaką. Sympatyczny przewodnik uruchamiał filmy iprzeróżne machiny – więcej na temat Zheng He możecie przeczytaćtutaj(&lt;a href="http://www.psychotronika.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=231&amp;amp;Itemid=45"&gt;http://www.psychotronika.pl/index.php?&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.psychotronika.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=231&amp;amp;Itemid=45"&gt;option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=231&amp;amp;Itemid=45&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FPUGnoQROK4/S-SEFESbbHI/AAAAAAAAJmY/AZ28q-mtVt0/s144/IMG_4338.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://1.bp.blogspot.com/-FPUGnoQROK4/S-SEFESbbHI/AAAAAAAAJmY/AZ28q-mtVt0/s640/IMG_4338.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-0J_fu_2t_qs/S-SEilcs0MI/AAAAAAAAJt4/42fYcTaGrRY/s144/IMG_4416.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-0J_fu_2t_qs/S-SEilcs0MI/AAAAAAAAJt4/42fYcTaGrRY/s640/IMG_4416.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-tHqDBiFocyQ/S-SECxeOzOI/AAAAAAAAJlw/ueckrTF29ys/s144/IMG_4334.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-tHqDBiFocyQ/S-SECxeOzOI/AAAAAAAAJlw/ueckrTF29ys/s640/IMG_4334.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Następnymnaszym przystankiem było muzeum Melaki oraz kolejne muzeumpoświęcone portugalskim żeglarzom urządzone w replice statku. Nakoniec dnia wsiedliśmy do łodzi i popłynęliśmy kanałem, którybiegnie przez całe miasto. Trochę zmęczeni ale nadal pełnienergii wybraliśmy się na wieczorne zakupy w pobliskiej uliczce,która wieczorem zamieniła się w wielki targ z mydłem i powidłem,można więc było wybierać w pamiątkach. Kasia miała więcejszczęścia do pamiątek, ja wciąż szukałem crocsów w moimrozmiarze :) Robiło się już późno więc powoli dotarliśmy dohostelu w którym wszyscy skupieni byli na relacji z przywiezieniazwłok prezydenta oraz przejazdu konduktu. Zostawiliśmy rzeczy wpokoju i przez jakiś czas oglądaliśmy tą relacje rozmawiając zjednym bardziej zainteresowanym chłopakiem. Położyliśmy sięwcześnie ponieważ około 8 mieliśmy autobus do Singapuruliczyliśmy na to że Melaka to cywilizowane miasto i rano teżjeżdżą autobusy - no i się przeliczyliśmy. Wstaliśmy rano,szybko się spakowaliśmy i minęliśmy ludzi czekających w hosteluna zamówioną taksówkę. Pierwszy problem to przystanek autobusowy,nie bardzo było wiadomo, gdzie się znajduje. Nie było żadnegoznaczka, którego się spodziewaliśmy. Poza tym było jeszczeciemno, a na ulicy ani żywego ducha, towarzystwa dotrzymywały namtylko ptaki, których skrzeczenie przypominało nam horroryHitchcocka. Ciekawe o której godzinie zaczyna się w tym mieścieżycie. Po kilkuminutowych naradach doszliśmy do wniosku, że niebędziemy aż tak ambitni i złapiemy taksówkę. Trwało to dłuższąchwilę, ale w końcu jakaś przyjechała. Udało nam się bezproblemu dotrzeć do dworca autobusowego i załapaliśmy się nawetna śniadanie w subwayu &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-diEClpFcG9I/S-SEcuZv_xI/AAAAAAAAJsM/CcZNusJZOJs/s144/IMG_4387.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/-diEClpFcG9I/S-SEcuZv_xI/AAAAAAAAJsM/CcZNusJZOJs/s640/IMG_4387.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-K6C4bugQKY8/S-SD_Ly9J3I/AAAAAAAAJk8/BhWJraJOgXk/s144/IMG_4328.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-K6C4bugQKY8/S-SD_Ly9J3I/AAAAAAAAJk8/BhWJraJOgXk/s640/IMG_4328.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pobyt wMelace zaliczyliśmy do bardzo udanych, może zabrakło nam trochęczasu aby lepiej poznać to miasto, ale zrobiło na nas bardzopozytywne wrażenie. Doszliśmy jednak do wniosku, że centrum wktórym się zatrzymaliśmy powinno być wydzielone, tak abysamochody nie przejeżdżały przechodniów. Poza tym to bardzo miłamiejscowość i spokojnie można spędzić w niej kilka dni. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-6875221096896129819?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/6875221096896129819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/melaka-gdzies-na-koncu-swiata.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/6875221096896129819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/6875221096896129819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/02/melaka-gdzies-na-koncu-swiata.html' title='Melaka - gdzieś na końcu świata.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-XcqepJp7HtU/S-SElnHG_LI/AAAAAAAAJuk/H-VJQSXH2FA/s72-c/IMG_4424.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Jalan Durian Daun, Kampung Durian Daun Lama, 75400 Malakka, Malezja</georss:featurename><georss:point>2.205685 102.256155</georss:point><georss:box>1.697952 101.624441 2.713418 102.88786900000001</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-4008400023010764600</id><published>2012-01-28T08:49:00.000-08:00</published><updated>2012-01-28T08:49:01.820-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuala Lumpur'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Kuala Lumpur - Wielki National Mosque of Malaysia, Ptaszarnia, Motylarnia.</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Następnegodnia zwiedzanie rozpoczęliśmy od Placu Merdecka. Po tym jakprzepędziła nas burza przeszliśmy się spacerem do wielkiegomeczetu, w którym Kasia grzecznie założyła burkę. Odbyliśmy teżrozmowę z młodym chłopakiem na temat islamu, europy i tym, żePoland to nie  Holland. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4IPVNBAohpo/S-SPmwV9uFI/AAAAAAAAKg8/4Ap-DQgbtkI/s144/IMG_4025.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-4IPVNBAohpo/S-SPmwV9uFI/AAAAAAAAKg8/4Ap-DQgbtkI/s400/IMG_4025.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-8SsFNsdGMmE/S-SPbNc2Z5I/AAAAAAAAKeM/dsQ0wZV9PAI/s144/IMG_4007.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-8SsFNsdGMmE/S-SPbNc2Z5I/AAAAAAAAKeM/dsQ0wZV9PAI/s400/IMG_4007.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Następnie skierowaliśmy się do Ptaszarni,oczywiście przemieszczanie się między poszczególnymi atrakcjami wokolicy zajmowało trochę czasu mimo, że na mapie cały obszarwydawał się mały. Trochę wahaliśmy się czy wejść do ptaszarniz zewnątrz nie wyglądała zbyt atrakcyjnie, mimo że wydawała sięduża. W końcu daliśmy się skusić i okazało się to strzałem wdziesiątkę. Cały kompleks ptaszarni znajduje się pod wielkąpłachta, żeby ptaki nie pouciekały. Wiele ptaków biega sobie tu iówdzie lub lata, a poszczególne gatunki można oglądać wwydzielonych klatkach, gdzie można wejść usiąść na ławeczce iobserwować naszych latających przyjaciół. Jak to w ptaszarniptaków jest bez liku i jeśli ktoś nie był wcześniej w takimmiejscu to musi koniecznie ją odwiedzić. Na mnie największewrażenie zrobił biały kruk – myślałem że istnieją tylko wbajkach, a tu w jednej z klatek skakał sobie z pręcika na pręcik,tylko kiepsko pozował do zdjęcia. W Ptaszarni atrakcją są teżpokazy, przede wszystkim dla dzieci, ale my tez dobrze siębawiliśmy, szczególnie gdy orły latały nam nad głowami, abyzdobyć przekąskę. Okazało się również, że papugi świetniejeżdżą na rowerach. W jednym z pawilonów można zobaczyćwylęgarnie ptaków, a nawet wziąć na ręce kaczuszkę lub małegożółtego kurczaka - po prostu cudnie. Jednym mankamentem sądzieciaki, które wszędzie biegają, ale można się przyzwyczaić wkońcu to zoo. Dla zainteresowanych polecamy stronę ptaszarnihttp://www.klbirdpark.com/&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feat=flashalbum&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=https%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5468646058643321537%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26authkey%3DGv1sRgCL7jhe3-j4iV_gE%26hl%3Dpl" height="400" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="600"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="float: left;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/114103623795317780233/Ptaszarnia?authuser=0&amp;amp;authkey=Gv1sRgCL7jhe3-j4iV_gE&amp;amp;feat=flashalbum" style="color: #3964c2;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Wyświetl wszystkie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/getEmbed?feat=flashalbum" style="color: #3964c2;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Uzyskaj własny&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Około15 minut spacerkiem od ptasiego ogrodu znajduje się motylarnia.Wstęp jest nieco tańszy niż do ptaszarni, samo miejsce równieżjest mniejsze, ale nie mniej atrakcyjne niż ptaszarnia. Przechadzkapo ogrodzie w którym na wolności latają tysiące motyli to wielkieprzeżycie, szczególnie jeśli ma się dobry aparat, wówczas możnatam spędzić kilka godzin polując na motyle, dla ułatwieniaustawione są karmiki dla motyli. Niestety ich przysmakiem są naprzykład rozkładające się ananasy, więc zapach nie jestnajprzyjemniejszy, ale można też upolować dobry kadr na jednym zwielu kwiatków. Po krótkim spacerze jak już znudzi nam sięłapanie motyli możemy obejrzeć różnego rodzaju owady ustawione wgablotach w klimatyzowanym pawilonie. Przyglądając się różnymgatunkom można tylko dziękować, że nie biegają sobie nawolności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: arial,sans-serif; font-size: 13px; width: 600px;"&gt;&lt;div style="font-family: &amp;quot;arial&amp;quot;, sans-serif; width: 600px;"&gt;&lt;div&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feat=flashalbum&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=https%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5468642797689213521%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26authkey%3DGv1sRgCISuwYG57Yls%26hl%3Dpl" height="400" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="600"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="float: left;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/114103623795317780233/Motylarnia?authuser=0&amp;amp;authkey=Gv1sRgCISuwYG57Yls&amp;amp;feat=flashalbum" style="color: #3964c2;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Wyświetl wszystkie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/getEmbed?feat=flashalbum" style="color: #3964c2;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Uzyskaj własny&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Nadalszą część dnia zaplanowaliśmy to co tygryski lubiąnajbardziej czyli zakupy. Niesamowite w  KL jest że są trzy stacjekolejki z których można dostać się bezpośrednio do centrówhandlowych i przemieszczać się między nimi nie wychodząc nazewnątrz. Niestety w centrach jest dosyć nijako albo są bardzodrogie i wypełnione drogimi markami, albo przypominają trochę byłeKDT i nie zachęcają do zakupów. Niewątpliwie najciekawszymcentrum jest jedno w którym znajduje się kryta kolejka górskawysokości około 5 pięter – robi po prostu niesamowite wrażenie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Pokilku kwadransach włóczenia się po centrach handlowych w końcutrafiłem do raju, czyli kilku piętrowego centrum handlowegowypełnionego tylko elektroniką. Gdzieś między oglądaniem nowegoobiektywu do lustrzanki, a przeliczaniem na złotówki cenyplaystation dotarł do nas pierwszy sms o katastrofie w smoleńsku,skończyły się więc zakupy, a zaczęło się szukanie najbliższejkawiarenki internetowej. Po kilku minutach udało mi się dodzwonićdo siostry, która przekazała mi najświeższe wiadomości. Szybkoznaleźliśmy kawiarenkę internetową i przez kolejną godzinęsiedzieliśmy i śledziliśmy co dzieje się w kraju. Po pierwszymszoku ochłonęliśmy, ale nadal do nas nie dotarło to co sięwydarzyło. Dzięki temu wydarzeniu w dalszej podróży byliśmy jużtrochę mniej anonimowi, ponieważ Polska zawitała na pierwszestrony gazet i ekrany wiadomości. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Naobiad wstąpiliśmy do Pizza Hut – wiem że powinienem rozkoszowaćsię tutejszymi specjałami jednak w PH mają świetną pizze z dużąilością mozzarelli, której niestety nie ma już w naszychrestauracjach, żal więc nie skorzystać. Usiedliśmy sobie napiętrze, a po chwili do stolika obok dołączyła para muzułmanów,kobieta była ubrana cała na czarno i widać było tylko jej oczy zciekawością obserwowaliśmy jak zmaga się z jedzeniem odsłaniającna chwile burkę zakrywającą jej twarz, aby zjeść kolejny kęsposiłku. Oboje doszliśmy do wniosku, że kobieta musi mieć wielkącierpliwość żeby tak jeść. Tymczasem nasza pizza nienadchodziła, w końcu Kasia użyła swojego uroku osobistegouśmiechnęła się do kelnera, który z zaskoczeniem stwierdził żezapomniał o naszym zamówieniu i zapewnił że zaraz będzie.Pogodziliśmy się ze swoim losem i trochę zniecierpliwienirozmawialiśmy o dzisiejszej katastrofie, nadal nie mogliśmyochłonąć i dziwiliśmy się dlaczego Lech nie leciał z Jarkiem.Wspominaliśmy też nasz lot Tupolewem trzy lata wcześniej gdywracaliśmy z Moskwy. Samolot miał już swoje lata, a ja widzącdrewniane wykończenie w pierwszej klasie zapytałem „Czy skrzydłateż są z drewna?” Nasza znajomość rosyjskiego ograniczała sięwówczas do tego że tekst pilota „Damy u despada” cointerpretowaliśmy jako zapowiedź rychłego upadku naszego samolotu.Jednak najbardziej  niesamowitym przeżyciem było lądowanie naOkęciu, podczas którego siedzenia obok nas składały się przyzetknięciu z ziemią - coś pięknego. Szkoda, że Aerofłot wycofałtutki ze swojej floty. Wracając do naszej pizzy niestety nadal sięnie pojawiła, pojawił się za to sympatyczny kelner, który zprzepraszającym uśmiechem przyniósł nam miseczkę z owocami –mała rzecz a cieszy i pizzowe spóźnienie poszło w niepamięć, aprzynajmniej zostało osłodzone owocami. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Poobfitym obiedzie mieliśmy dużo siły żeby dalej biegać pomieście, zrobiliśmy wieczorną sesję zdjęciową pod PetronasTower – w nocy wygląda jeszcze piękniej niż w dzień. Pełnienergii poszliśmy na zakupy obłowić się w kilka portfeli, okularyi inne pamiątki. Kasia jak zwykle wykazała się świetnąumiejętnością targowania się z ulicznymi sprzedawcami, więc wnagrodę poszliśmy do pobliskiej knajpki na wielką kolację. Jestjuż późno więc szybko kierujemy się do naszego hostelu jutroruszamy w dalszą drogę. Przepakowujemy się i przygotowujemy dowyjazdu. Dzięki naszemu sprytowi mamy tylko dwa małe plecaki. Dużezostawiamy na pastwę losu w hostelowej przechowalni. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GI7X4OdlOYA/S-SOm63z7-I/AAAAAAAAKR0/4p4FOfWORw8/s640/IMG_4286.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-GI7X4OdlOYA/S-SOm63z7-I/AAAAAAAAKR0/4p4FOfWORw8/s400/IMG_4286.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Rqx__tD97UA/S-SPpznuctI/AAAAAAAAKh4/hxgqTy7Jnjo/s640/IMG_4262.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-Rqx__tD97UA/S-SPpznuctI/AAAAAAAAKh4/hxgqTy7Jnjo/s400/IMG_4262.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-OUwgiXcUR3Q/S-SOkP6MI4I/AAAAAAAAKRI/Ltqe4fRdPkk/s144/IMG_4279.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-OUwgiXcUR3Q/S-SOkP6MI4I/AAAAAAAAKRI/Ltqe4fRdPkk/s400/IMG_4279.JPG" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-4008400023010764600?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/4008400023010764600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/kuala-lumpur-wielki-national-mosque-of.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4008400023010764600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4008400023010764600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/kuala-lumpur-wielki-national-mosque-of.html' title='Kuala Lumpur - Wielki National Mosque of Malaysia, Ptaszarnia, Motylarnia.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4IPVNBAohpo/S-SPmwV9uFI/AAAAAAAAKg8/4Ap-DQgbtkI/s72-c/IMG_4025.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Kuala Lumpur, Federal Territory of Kuala Lumpur, Malezja</georss:featurename><georss:point>3.139003 101.686855</georss:point><georss:box>3.0121645000000004 101.5289265 3.2658415 101.84478349999999</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-3812475502814359175</id><published>2012-01-22T14:14:00.000-08:00</published><updated>2012-01-22T14:14:17.301-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuala Lumpur'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Kuala Lumpur czyli Petronas Towers i nie tylko.</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Następnegodnia zdecydowaliśmy się załatwić w pierwszej kolejnościwszystkie ważne sprawy czyli przede wszystkim odebrać bilety napociąg na dworcu centralnym i zabrać się za dalsze zwiedzanie.Pogoda cały czas nam dopisywała, było dosyć podle gorąco, alewszędzie mogliśmy dojechać klimatyzowanym metrem lub autobusami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--hxj2CjwHOk/S-SOQ7ZhOII/AAAAAAAAKMg/KxD7iw13Jiw/s640/IMG_3904.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://3.bp.blogspot.com/--hxj2CjwHOk/S-SOQ7ZhOII/AAAAAAAAKMg/KxD7iw13Jiw/s640/IMG_3904.JPG" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Odebranie biletów poszło nam całkiem sprawnie, bez problemówdoszliśmy do porozumienia z obsługą w kasie. Zabraliśmy się więcza zwiedzanie, punkt pierwszy i najważniejszy Petronas Towers wdzień. Na miejsce dojechaliśmy metrem, wysiedliśmy i padliśmy zwrażenia. PT są piękne, cudowne po prostu na ich widok opadawszystko. Zrobiliśmy sobie sesję zdjęciową, pozachwycaliśmy sięi ruszyliśmy w dalszą drogę do Menary. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g-vks52Pm_I/S-SOV_4fnaI/AAAAAAAAKNo/yzZrBrjh9Is/s144/IMG_3912.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-g-vks52Pm_I/S-SOV_4fnaI/AAAAAAAAKNo/yzZrBrjh9Is/s640/IMG_3912.JPG" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-wsW5cnG2Zbc/S-SOdwLOYdI/AAAAAAAAKPk/iq58PkvsuG8/s144/IMG_3927.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-wsW5cnG2Zbc/S-SOdwLOYdI/AAAAAAAAKPk/iq58PkvsuG8/s640/IMG_3927.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Poszło nam trochę gorzejniż zwykle, ponieważ zamiast iść do metra stwierdziliśmy, żezrobimy sobie spacerek. Nasz wewnętrzny wrodzony kompas trochę sięzepsuł, więc nadłożyliśmy trochę drogi, jednak w końcu udałonam się dotrzeć i wdrapać się recepcji, gdzie zmuszeni zostaliśmydo zakupu biletu pakietowego z innymi atrakcjami. Niestety nie byłobiletu obejmującego tylko wjazd do góry. W pakiecie był występgrupy tanecznej w stylu Malezyjskiego zespołu Mazowsze i zwiedzanie,zwiedzanie, a na końcu wjazd na górę. Występ Mal-zowsza okazałsię rewelacyjny, a podglądanie ludzi w basenach na dachachwieżowców jeszcze lepsze. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-13tWnzqTCic/S-SOwccT33I/AAAAAAAAKT0/ysHHTbVMLdg/s144/IMG_3935.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://1.bp.blogspot.com/-13tWnzqTCic/S-SOwccT33I/AAAAAAAAKT0/ysHHTbVMLdg/s640/IMG_3935.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ibGm5merbvA/S-SOxsQnndI/AAAAAAAAKUE/rh5nx6UnOtE/s144/IMG_3938.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://4.bp.blogspot.com/-ibGm5merbvA/S-SOxsQnndI/AAAAAAAAKUE/rh5nx6UnOtE/s640/IMG_3938.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pPbAY3auios/S-SO0-Q9soI/AAAAAAAAKUo/27jUefYUbw4/s144/IMG_3943.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://1.bp.blogspot.com/-pPbAY3auios/S-SO0-Q9soI/AAAAAAAAKUo/27jUefYUbw4/s640/IMG_3943.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-fXEit-v3HXY/S-SO8viyuzI/AAAAAAAAKWc/o02ktE5v0a4/s144/IMG_3957.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-fXEit-v3HXY/S-SO8viyuzI/AAAAAAAAKWc/o02ktE5v0a4/s640/IMG_3957.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-me9xENAF9Ys/S-SPBS3XyXI/AAAAAAAAKXk/7O0zdXunbqI/s144/IMG_3966.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-me9xENAF9Ys/S-SPBS3XyXI/AAAAAAAAKXk/7O0zdXunbqI/s640/IMG_3966.JPG" width="426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Po przetransportowaniu się na drugąstronę miasta dotarliśmy do muzeum tekstyliów, w którymspędziliśmy około 40 minut obchodząc wszystkie wystawy. Niestetyprzy wyjściu okazało się że mamy oberwanie chmury i raczej zmuzeum nie wyjdziemy. Zrobiliśmy więc sobie prywatny seans na tematróżnych technik produkcji tkanin przy samoobsługowym przewodniku zfilmami. Tak spędziliśmy dobrze 1,5h czekając na koniec burzy –na szczęście nie było to czas stracony. Dalsza część dniaupłynęła nam na zwiedzaniu pobliskich uliczek rozkoszowaniu siędoskonałą tutejszą kuchnią i robieniu zakupów – a można byłokupić wszystko – pirackie filmy, buty koszulki, okulary portfela iinne tego typu rzeczy, wszystko całkiem dobrej jakości i 10 razytańsze niż w naszym pięknym kraju. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-laJ8sthpVK8/S-SPEqZ-EnI/AAAAAAAAKYc/xIfRFqrBr_4/s144/IMG_3973.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-laJ8sthpVK8/S-SPEqZ-EnI/AAAAAAAAKYc/xIfRFqrBr_4/s640/IMG_3973.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PpjvcK9yy4g/S-SPGSNSXZI/AAAAAAAAKY0/OkppHVCwrVs/s144/IMG_3976.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://3.bp.blogspot.com/-PpjvcK9yy4g/S-SPGSNSXZI/AAAAAAAAKY0/OkppHVCwrVs/s640/IMG_3976.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gdub88NSJX0/S-SPG88E6mI/AAAAAAAAKY8/2B89sVr2REQ/s144/IMG_3977.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="426" src="http://2.bp.blogspot.com/-gdub88NSJX0/S-SPG88E6mI/AAAAAAAAKY8/2B89sVr2REQ/s640/IMG_3977.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-kYnEKum5DLY/S-SPMFrxhyI/AAAAAAAAKaY/1CahSk8N4go/s144/IMG_5978.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-kYnEKum5DLY/S-SPMFrxhyI/AAAAAAAAKaY/1CahSk8N4go/s640/IMG_5978.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-3812475502814359175?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/3812475502814359175/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/kuala-lumpur-czyli-petronas-towers-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3812475502814359175'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3812475502814359175'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/kuala-lumpur-czyli-petronas-towers-i.html' title='Kuala Lumpur czyli Petronas Towers i nie tylko.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--hxj2CjwHOk/S-SOQ7ZhOII/AAAAAAAAKMg/KxD7iw13Jiw/s72-c/IMG_3904.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Kuala Lumpur, Federal Territory of Kuala Lumpur, Malezja</georss:featurename><georss:point>3.139003 101.686855</georss:point><georss:box>3.0121645000000004 101.5289265 3.2658415 101.84478349999999</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-4030092516607552350</id><published>2012-01-22T13:58:00.000-08:00</published><updated>2012-01-22T13:58:32.373-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuala Lumpur'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Malezja'/><title type='text'>Żegnamy Wietnam witamy Malezję</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Nadszedłczas wyjazdu, poprzedniego dnia poprosiliśmy o zamówienie taksówki,ale obsługa zaproponowała, że zawiezie nas zaprzyjaźnionykierowca. Zgodziliśmy się na ten układ, spakowaliśmy się,zrobiliśmy ostatnie zakupy i z samego rana zapakowaliśmy się donaszej limuzyny, która była o niebo lepsza niż taksówka. Podrodze czekał nas kilkuminutowy postój ponieważ w Hanoi odbywałsię zjazd ASEAN i zjeżdżali się przywódcy najważniejszychazjatyckich krajów zrzeszonych w tej organizacji. Całe miasto byłoobklejone billboardami z ASEAN, a my nie wiedzieliśmy o co chodzi :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Drogana lotnisko zajęła grubo ponad 30 minut, do tego doszedłnieoczekiwany postój, ale dojechaliśmy. Lotnisko w Hanoi jest dosyćnowe otwarte bodajże w 2008 roku lśni więc czystością inowością. Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania w końcuotworzyli nasze bramki. Mogliśmy więc oddać nasze bagaże (isprawdzić wagę przed zakupem kolejnych pamiątek :), a następnieskierować się do odprawy. Celnicy jak zawsze z kamienną twarzą,zajrzeli w paszporty, wbili pieczątki i przepuścili dalej. Halaodlotów jest dwupoziomowa z czego tylko na pierwszym poziomie sąsklepy i restauracje, drugie piętro niestety nie jest jeszczezagospodarowane, za to świetnie z niego widać płytę lotniska, naktórej akurat przyjmowano zagraniczną delegację, któraprzyjechała na ASEAN – mieliśmy więc trochę atrakcji. Przedodlotem zdecydowaliśmy wrzucić coś na ruszt i wydać resztkętutejszej waluty. Wybraliśmy restaurację na dole, która wydawałasię najbardziej sensowna cenowo. Poza tym było tam trochę ludzi,więc pewnie było też smacznie. O jedzeniu nie ma co pisać,ponieważ nie było zachwycające, atrakcją za to okazał sięszczur biegający po dekoracji nad naszymi głowami, Kasia byłabardzo zaskoczona za to nasza sąsiadka przy stoliku obok prawiedostała zawału. Na szczęście szczurek szybko gdzieś uciekł(pewnie poprzegryzać przewody w jakimś samolocie), a my poszliśmyczekać dalej na nasz odlot. Niestety z bliżej nieokreślonychprzyczyn nasz lot opóźnił się i zmienili Gate'a. Przed wejściemdo Gate-u przynieśli wagę do bagażu podręcznego, więc zacząłempanikować, że nie wpuszczą mnie z moim nowym małym plecaczkiem,jakbym miał co najmniej kilogram kokainy i kilka morderstw nasumieniu. Kasia zachowała zimną krew(nadaje się na przemytnika),ale jakoś nie mogła przemówić do mojego rozsądku. Po kilkuminutach niepewności oblany zimnym potem siedziałem w wygodnymfotelu naszego Airbusa. Obsługa na pokładzie (chyba najbardziejsympatyczna z jaką się spotkaliśmy), przebiła chyba nawetStewardessy z Air Asia z ich seksownymi czerwonymi wdziankami.Obsługiwał nas przystojny malajski steward z chłopięcą buzią,który próbował się nie uśmiechać prezentując jak zakładaćkamizelkę i gdzie uciekać do wyjścia. Do Kuala Lumpur dolecieliśmyszybko i sprawnie, przy lądowaniu prawie dostałem zawału sercaponieważ nie widziałem pasa startowego, który pojawił sięznienacka, a już byliśmy na poziomie drzew. Wszystko jednak dobrzesię skończyło. Do Malezji wpuścili nas bez większych problemów,jak zwykle przed budką celników odpadło trochę osób z kolejki,którzy nie wypełnili karteczek emigracyjnych. Wymieniliśmy tylkopieniążki i szybko skierowaliśmy się do kolejki, która dowiozłanas do dworca centralnego, gdzie przesiedliśmy się do metra. Pokilkunastu minutach byliśmy na stacji docelowej. Poszliśmy trochęna wyczucie i szybko odnaleźliśmy nasz hostel - Transit Point Bed &amp;amp;Breakfast(http://www.hostelbookers.com/hostels/malaysia/kuala-lumpur/54930/).Zarezerwowaliśmy jeden z dwóch w tym hostelu pokoi z oknem, wpokoju było tylko okno i łóżko pozostałe składały się tylko złóżek i było to typowe hostelowe pokoiki. Życie towarzyskietoczyło się przed wielkim telewizorem przy recepcji. Obsługa whostelu była bardzo sympatyczna uczynna i miła zgodzili się nawszystkie nasze fanaberie turystyczne, dzięki temu zostawiliśmy unich rzeczy na kilka dni ruszając do Singapuru, a po powrocieprzepakowaliśmy się umyliśmy i ruszyliśmy w dalszą podróż.Wieczorem po przyjeździe przespacerowaliśmy się po najbliższejokolicy i odwiedziliśmy kawiarenkę internetową, aby zdać relacjęi powiadomić wszystkich że żyjemy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-4030092516607552350?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/4030092516607552350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/zegnamy-wietnam-witamy-malezje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4030092516607552350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4030092516607552350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/zegnamy-wietnam-witamy-malezje.html' title='Żegnamy Wietnam witamy Malezję'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Kuala Lumpur, Federal Territory of Kuala Lumpur, Malezja</georss:featurename><georss:point>3.139003 101.686855</georss:point><georss:box>3.0121645000000004 101.5289265 3.2658415 101.84478349999999</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-4373603219395635392</id><published>2012-01-17T13:35:00.000-08:00</published><updated>2012-01-17T13:35:16.280-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Odwiedziny u wujka Ho!</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;Odwiedzinyu Wujka Ho&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Ranowybraliśmy się do &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Ho Chi Minh Mausoleum Complex&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt; - jak się okazałomauzoleum jest tylko do 10.30, a my postanowiliśmy dostać się namiejsce miejską komunikacją  i było to dobrze zainwestowane3000d/osobę. Jak się okazało autobus jechał trochę na około,więc jechaliśmy prawie godzinę odcinek, który na piechotę zpowrotem „na skróty” pokonaliśmy w ok 15 min, ale to szczegół– w końcu podróże kształcą - podobno. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-kA5unVXVBIM/S-cACARkgZI/AAAAAAAALwI/YbQTa1YEPQQ/s144/IMG_5882.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://4.bp.blogspot.com/-kA5unVXVBIM/S-cACARkgZI/AAAAAAAALwI/YbQTa1YEPQQ/s400/IMG_5882.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/---1b1GzkEKY/S-b_7JhLymI/AAAAAAAALus/toHkiTF1sjg/s640/IMG_5871.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/---1b1GzkEKY/S-b_7JhLymI/AAAAAAAALus/toHkiTF1sjg/s400/IMG_5871.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Namiejscu zaskoczyła na niesamowita organizacja: brama wejściowa,zaraz za nią pierwsze biuro, w którym należało pozostawić swojerzeczy (można wziąć ze sobą pieniądze, aparat,telefon itp,)dostaliśmy numerek i skierowano nas na "ścieżkę", którąnależy iść do mauzoleum (aż dziwne, że nie pomyśleli o ruchomymchodniku) wokół kontrolujący i świdrujący wzrokiem strażnicy,co parę metrów. Należy poruszać się w parach jeden fałszywyruch i nie wiadomo co może się stać, więc idziemy grzecznie poddaszkiem wyznaczoną ścieżką i oto biuro nr 2 gdzie należny sięprześwietlić jak na lotnisku, a całą elektronikę, którą wyjęłosię z plecaków należy włożyć do ślicznej małej torebeczki –czerwonej z wdzięcznym napisem "zwrócić strażnikom”Następnie kierujemy się chodnikiem pod daszkiem (na szczęście boz nieba zaczyna sączyć się deszcz) powoli zbliżamy się dobudynku  mauzoleum, w którym spoczywa Wujek Ho - a tu kolejnaniespodzianka - biuro nr 3 gdzie należny oddać czerwona torebeczkę.Strażnicy zabierają z niej pozostawione przedmioty obwiązująnumerkiem tak oto zostaliśmy szczęśliwymi posiadaczami 2 numerków.Wreszcie możemy dojść spokojnie do mauzoleum – straż  (chybawojsko, bo co innego?) przed wejściem - sztuk 4. Wchodzimy dośrodka, wszyscy parami, nie wolno się odzywać. Pan strażnikpokazuje palcem - wchodzimy po schodach, zaczyna wiać chłodem iśmiercią.... (hehe, jak w horrorze co?) Wchodzimy wreszcie do salina środku, której stoi wielka trumna - a w środku HO Chi Minh jakżywy. Jak na na swoje lata wygląda zaskakująco dobrze, ładny miłystaruszek, wyglądał jakby spal i zaraz miał wstać - trochęprzerażające uczucie, ale nie spodziewaliśmy się że będzie takdobrze wyglądał (Lenin podobno ma sztuczne ucho, a zmarł w 1969jeszcze przed Mao. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Krótkieobejście trumny i wychodzimy (nie wolno się zatrzymywać, wiecszybko idzie, a za wyjściem kolejna niespodzianka - biuro nr 4, doktórego w cudowny i bliżej nieokreślony sposób przeteleportowalysię przedmioty pozostawione w biurze nr 3. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-zVPuLxJ7AKs/S-b_8n5_UTI/AAAAAAAALu8/EBeplQR_vw4/s144/IMG_5873.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://1.bp.blogspot.com/-zVPuLxJ7AKs/S-b_8n5_UTI/AAAAAAAALu8/EBeplQR_vw4/s400/IMG_5873.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-LZZHiMulmT0/S-cASE2h9HI/AAAAAAAALy8/45XsRKG-oC4/s144/IMG_5908.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-LZZHiMulmT0/S-cASE2h9HI/AAAAAAAALy8/45XsRKG-oC4/s400/IMG_5908.JPG" width="300" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Naterenie kompleksu, jest jeszcze dom na palach i dom, w którymmieszkał Wujek Ho, położony nad ładnym jeziorkiem. W dosyć dużymmuzeum Ho Chi Minha ociekającym propagandową zawartościąspędziliśmy dobre pół godziny, dalej czekała na nas Pagoda naJednej nóżce. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Następniepowędrowaliśmy na piechotę do świątyni literatury, która tobyła pierwszym uniwersytetem w Wietnamie a następnie do centrum nazasłużony odpoczynek. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-4373603219395635392?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/4373603219395635392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/odwiedziny-u-wujka-ho.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4373603219395635392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4373603219395635392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/odwiedziny-u-wujka-ho.html' title='Odwiedziny u wujka Ho!'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-kA5unVXVBIM/S-cACARkgZI/AAAAAAAALwI/YbQTa1YEPQQ/s72-c/IMG_5882.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Ho Chi Minh, Wietnam</georss:featurename><georss:point>10.8230989 106.6296638</georss:point><georss:box>10.3240294 105.9979498 11.322168399999999 107.2613778</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-8325379889114887240</id><published>2012-01-16T14:27:00.000-08:00</published><updated>2012-01-17T13:08:04.935-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Perfume Pagoda</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejnydzień porannego wstawania – nie tracimy, jednak nadziei. Za kilkadni Malezja, a potem 24 godziny w pociągu, w końcu będziemy moglisię wyspać i odpocząć – Hurra &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-P8mwumiPNzg/S-b7B2hzPVI/AAAAAAAAKz0/k_1nSl57kaQ/s640/IMG_5786.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://2.bp.blogspot.com/-P8mwumiPNzg/S-b7B2hzPVI/AAAAAAAAKz0/k_1nSl57kaQ/s400/IMG_5786.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zsamego rana wskoczyliśmy do busika rozsiedliśmy się w fotelach iobserwowaliśmy krajobrazy za oknem, po kilkudziesięciu minutachjazdy jak zwykle czekał nas przystanek pozwalający uzupełnićpłyny i zapasy pamiątek, po cenach mniej przystępnych niż nabazarkach. Udało nam się ponownie spotkać z naszymi rodakami, zktórymi byliśmy na wycieczce w Hue. Wymieniliśmy wrażenia iruszyliśmy dalej. Droga stawała się co raz węższa i mniejuczęszczana. W końcu zatrzymaliśmy się w małym miasteczku, araczej wsi. Przy kanałku wypełnionym kilkudziesięcioma łodziami izaczęły się negocjacje przewodnika z kierowniczką zarządzającąłódkami. Dobór odpowiedniej do naszej grupy łodzi zabrał dobre20 minut.  Przy okazji skakaliśmy z jednej na drugą i traciliśmyczas naszej cennej wycieczki. W końcu udało się ruszyć -płynęliśmy powoli i zaczęliśmy integrować się z grupą. Nanaszej łodzi (podwodnej – jeśli zatoniemy) znalazła sięrodzinka Australijczyków z Tasmanii opowiadających o polowaniach nakangury, do tego sympatyczna Niemka i Francuzka oraz nasz przewodnik.Po dobrych 30 – 40 minutach dopłynęliśmy do nabrzeża. Udałonam się sprawnie przybić do brzegu i wskoczyć na suchy ląd. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YEtyMWt11GY/S-b68VzoxrI/AAAAAAAAKy8/uvrNeelGKWk/s400/IMG_5779.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-YEtyMWt11GY/S-b68VzoxrI/AAAAAAAAKy8/uvrNeelGKWk/s320/IMG_5779.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-285bVhElOkM/S-b7gp4vCmI/AAAAAAAAK5g/oliUGFL6yuc/s400/IMG_3823.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-285bVhElOkM/S-b7gp4vCmI/AAAAAAAAK5g/oliUGFL6yuc/s320/IMG_3823.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-wix3A5Tx3o0/S-b6xP0u0FI/AAAAAAAAKwo/XkZN5bctEqM/s400/IMG_5763.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-wix3A5Tx3o0/S-b6xP0u0FI/AAAAAAAAKwo/XkZN5bctEqM/s320/IMG_5763.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_1BhJw7mg5c/S-b7EZerQKI/AAAAAAAAK0Y/-2yPFu1FNik/s400/IMG_5790.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-_1BhJw7mg5c/S-b7EZerQKI/AAAAAAAAK0Y/-2yPFu1FNik/s320/IMG_5790.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Małygłód został szybko zabity widokiem upieczonych kotów i wiszącejna hakach dziczyzny, do wyboru był też wąż w wielkiej butli –ruszyliśmy więc szybko za naszym przewodnikiem, który obiecałzaprowadzić nas do normalnego jedzenia :) Obiad był bardzo dobry iprzypominał coś z kurczaka, ale pewności nigdy mieć nie będziemy.Po obiedzie dostaliśmy wybór – kolejka albo schody. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SGvHrhBT8Xw/S-b7GmILzpI/AAAAAAAAK0w/NItdLlkHnrc/s400/IMG_5793.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-SGvHrhBT8Xw/S-b7GmILzpI/AAAAAAAAK0w/NItdLlkHnrc/s640/IMG_5793.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FvJr4rQf5tg/S-b7H6igRUI/AAAAAAAAK1A/Fe3rV_25IJA/s400/IMG_5795.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-FvJr4rQf5tg/S-b7H6igRUI/AAAAAAAAK1A/Fe3rV_25IJA/s640/IMG_5795.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-g-MXNVN1bz8/S-b7NJ5hfGI/AAAAAAAAK2A/eEZOpVfr8sg/s400/IMG_5802.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://3.bp.blogspot.com/-g-MXNVN1bz8/S-b7NJ5hfGI/AAAAAAAAK2A/eEZOpVfr8sg/s640/IMG_5802.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wybraliśmykolejkę do góry i schody na dół – po kilku minutach jazdybyliśmy na górze, cała droga przypominała Krupówki. Jeden wielkifestyn - wzdłuż drogi ustawione są stragany na których możnakupić mydło i powidło, przy czym dominują tutejsze dewocjonalia.Na samej górze znajduje się jaskinia będąca jednocześnieświątynią. Panuje w niej przyjemny półmrok, nastrój wyciszeniai koncentracji. Niestety tłumy turystów trochę psują klimat tegomiejsca, ale zdecydowanie jest warte zobaczenia. Po kilkunastuminutach wdrapaliśmy się po schodach na szczyt góry i podążyliśmyna dół żałując, że nie kupiliśmy biletów w obie strony, żałowaliśmy jeszcze bardziej gdy okazało się że droga na dółjest najeżona wieloma pułapkami w postaci śliskich kamieni. Jakimścudem dotarliśmy do podnóża świątyni i jeszcze przez kilkanaścieminut zwiedzaliśmy stoiska z pamiątkami i słodyczami. Wszystkieprodukty były zaopatrzone w zdjęcie swojego właściciela, a naniektórych stoiskach to on sam zachęcał do zakupu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Y93E6bO_V_k/S-b7qu0OhuI/AAAAAAAAK7U/GaTjGWqvmEY/s640/IMG_3837.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="425" src="http://4.bp.blogspot.com/-Y93E6bO_V_k/S-b7qu0OhuI/AAAAAAAAK7U/GaTjGWqvmEY/s640/IMG_3837.JPG" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-mrbCtF49Zu0/S-b8A2jZShI/AAAAAAAAK_0/6EuH6bwa-os/s640/IMG_5816.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-mrbCtF49Zu0/S-b8A2jZShI/AAAAAAAAK_0/6EuH6bwa-os/s640/IMG_5816.JPG" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UREN8wgJEAc/S-b7ljD2DVI/AAAAAAAAK6g/TCjtwXN6mg8/s640/IMG_3831.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-UREN8wgJEAc/S-b7ljD2DVI/AAAAAAAAK6g/TCjtwXN6mg8/s640/IMG_3831.JPG" width="425" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Z powrotemzapakowaliśmy się do łódki i podziwialiśmy krajobrazy. Naszawioślarka strasznie się obijała i plotkowała ze swoją koleżanką,która płynęła sąsiednią łódką, co chwile wymiały nas innełódki rozśpiewanych i uśmiechniętych wietnamskich turystów. Pokilkudziesięciominutowym rejsie dotarliśmy do brzegu i jak wszyscydaliśmy napiwek na co Pani pokręciła nosem i stwierdziła że 2$to mało. Grzecznie nie skomentowaliśmy tej reakcji i skierowaliśmysię do busika. Nasza integracja trwała w najlepsze i aż szkodabyło kończyć tą wyprawę. W drodze powrotnej spotkała nas jednaz najdziwniejszych rzeczy podczas tego wyjazdu, przy bramkach przedwjazdem na autostradę zwolniliśmy i zaczęliśmy przyglądać sięsamochodom stojącym tak samo jak my w małym korku. Zwróciliśmyuwagę na tylnią szybę jednego auta do której była przywiązanafoliowa torebka z której wystawała głowa kurczaka. Po tejprzygodzie już nic nie było w stanie nas zaskoczyć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Popowrocie wybraliśmy się na małe zakupy, zdecydowaliśmy sięzmienić plecak na większy i pożegnać starego wysłużonegoprzyjaciela naszych wypraw. Mam nadzieję, że się komuś przydał iktoś nosi go na małych wietnamskich plecach. Na kolację zjedliśmypyszne kebaby, chyba nawet lepsze niż te od naszych przyjaciół zTurcji.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-8325379889114887240?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/8325379889114887240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/perfume-pagoda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/8325379889114887240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/8325379889114887240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2012/01/perfume-pagoda.html' title='Perfume Pagoda'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-P8mwumiPNzg/S-b7B2hzPVI/AAAAAAAAKz0/k_1nSl57kaQ/s72-c/IMG_5786.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>20, Lệ Chi, Hanoi, Wietnam</georss:featurename><georss:point>21.0624102 106.0065383</georss:point><georss:box>13.4956362 95.8991163 28.629184199999997 116.1139603</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-7977371038969515687</id><published>2011-09-10T03:56:00.000-07:00</published><updated>2012-01-17T13:08:57.241-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Ha Long Bay - Kolejny cud świata na naszej drodze.</title><content type='html'>&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Ha Long Bay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt; to jedna z głównych atrakcji turystycznych Wietnamu, której po prostu nie wypada pominąć tym bardziej, że zatoka znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Wykupiliśmy więc wycieczkę w biurze turystycznym i z samego rana ruszyliśmy w drogę nad zatokę gdzie jak głosi legenda wylądowały i spoczęły smoki zesłane przez bogów aby pomóc Wietnamczykom obronić kraj przez Chińską flotą. Zapakowani do busika ruszyliśmy w drogę, która minęła nam dosyć szybko, na miejscu spotkaliśmy się z niespotkanym w naszym kraju widokiem, otóż wybrzeże wyglądało jak plac budowy z dużym wyjątkiem tu najpierw buduje się ulice i infrastrukturę a u nas najpierw buduje się osiedla, a &amp;nbsp;potem myśli jak biedni ludzie mają dojechać do pracy. (to była mała dygresja) Po dojechaniu na miejsce zastał nas obraz kilkudziesięciu łodzi różnych rozmiarów i wielki chaos przy rozdzielaniu biletów dla turystów którzy kupili różne wersje wycieczki (dostępne są opcje ze zwiedzaniem jaskiń, krótsze, dłuższe, a także z kilkudniowym noclegiem, warto więc wcześniej podjąć decyzję) Nasz pech polegał na tym że niestety nie dopisała nam pogoda więc pierwsze nasze wrażenia były mało entuzjastyczne. &amp;nbsp;W końcu przydzielono nas na statek, rozsiedliśmy się wygodnie i podziwialiśmy naszych nowych współpasażerów zebranych z innych grup.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hGcPT6-AivI/S-b8lWb8nQI/AAAAAAAALDQ/fQ_FPHOMFsA/s640/IMG_3661.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-hGcPT6-AivI/S-b8lWb8nQI/AAAAAAAALDQ/fQ_FPHOMFsA/s320/IMG_3661.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OgChJmgm5ZA/S-b8pquc_0I/AAAAAAAALEA/8VHvrsqHMLU/s640/IMG_3667.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-OgChJmgm5ZA/S-b8pquc_0I/AAAAAAAALEA/8VHvrsqHMLU/s320/IMG_3667.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Zatoka za to i malownicze wysepki zatopione były we mgle, z której co jakiś czas wyłaniał się turystyczny statek. Wracając to naszych współpasażerów tym razem nie dopisało nam szczęście, zamiast francuzów, australijczyków, czy chociażby chińczyków tym razem na pokładzie zagościły dwie rodziny z za wschodniej granicy dzięki którym wycieczka została skutecznie obrzydzona wszystkim. Rodzinka wyglądała strasznie, głowa rodziny jak żołnierz mafii lub specnazu na przepustce, szyje rodziny jak pomieszanie cór Koryntu z niewiadomo czym. Najgorsze jednak były dzieciaki które robiły najwięcej zamieszania. Stwierdziliśmy że w zaistniałej sytuacji najlepiej będzie ich zignorować, zaczęliśmy więc przygotowania do obiadu, który tym razem złożony był z owoców morza. Mieliśmy okazję skosztować kalmarów, krewetek innych dziwnych rzeczy, ale najbardziej przypadły nam do gustu małe ośmiorniczki którymi Kasia wręcz się rozkoszowała.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BX9FTESjVn0/S-b8uXunfCI/AAAAAAAALFM/WprLqroEaWE/s640/IMG_3677.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-BX9FTESjVn0/S-b8uXunfCI/AAAAAAAALFM/WprLqroEaWE/s320/IMG_3677.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Cbw9tyynFkY/S-b8z6LZdcI/AAAAAAAALGc/h55fdoLBihs/s640/IMG_3687.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-Cbw9tyynFkY/S-b8z6LZdcI/AAAAAAAALGc/h55fdoLBihs/s320/IMG_3687.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-a9yi2pleHI8/S-b88qNCB1I/AAAAAAAALIM/HKDtSpjhTJA/s640/IMG_3701.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-a9yi2pleHI8/S-b88qNCB1I/AAAAAAAALIM/HKDtSpjhTJA/s320/IMG_3701.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Po napełnieniu żołądków dostrzegliśmy, że z mgły zaczynają się wyłaniać kolejne wyspy. Naszym celem była wyspa na której znajduje się jaskinia &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Hang Đầu Gỗ miejsce, które po prostu zwala z nóg, zresztą sami zobaczcie. Dodatkowym plusem był nasz przewodnik, grupa naszych turystów pognała do przodu i się rozproszyła - my spokojnie chodziliśmy za przewodnikiem, który pokazywał nam najbardziej interesujące rzeczy. Jaskinia zrobiła na nas ogromne wrażenie, a szczerze mówiąc nie spodziewaliśmy się fajerwerków.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/--2fTcnhUyTI/S-b9HL1eE-I/AAAAAAAALKU/3HZ2Q_Xy9mQ/s640/IMG_3724.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/--2fTcnhUyTI/S-b9HL1eE-I/AAAAAAAALKU/3HZ2Q_Xy9mQ/s320/IMG_3724.JPG" width="213" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nC1NYPlqIf0/S-b9J2eUtPI/AAAAAAAALK8/aNpLCffVexA/s640/IMG_3730.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-nC1NYPlqIf0/S-b9J2eUtPI/AAAAAAAALK8/aNpLCffVexA/s320/IMG_3730.JPG" width="213" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eXicB4tM9wY/S-b9MIpSU0I/AAAAAAAALLc/2Wx20d8nhII/s640/IMG_3734.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-eXicB4tM9wY/S-b9MIpSU0I/AAAAAAAALLc/2Wx20d8nhII/s320/IMG_3734.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rqItoowFVDY/S-b9MwbepZI/AAAAAAAALLk/vb1as-bQlDA/s640/IMG_3735.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-rqItoowFVDY/S-b9MwbepZI/AAAAAAAALLk/vb1as-bQlDA/s320/IMG_3735.JPG" width="213" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-okr42AI-ukw/S-b9VQxz3uI/AAAAAAAALNY/vi_lf-LZaek/s640/IMG_3749.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-okr42AI-ukw/S-b9VQxz3uI/AAAAAAAALNY/vi_lf-LZaek/s320/IMG_3749.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Po ponownym wejściu na statek i dalszym rejsie przybiliśmy do wioski na wodzie gdzie można było coś zjeść, kupić świeże owoce prosto ze straganu na wodzie lub wynająć kajaki i popływać w okolicy. My zdecydowaliśmy się po prostu leniuchować. Udało nam się trochę zintegrować z przewodnikiem który podobnie jak my nie przepadał za ruskimi głównie z tego powodu że ciężko się z nimi dogadać w innym języku niż rosyjski, poza tym przynajmniej ci na których my trafiliśmy, nie reprezentowali sobą zbyt wysokiego poziomu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cq3XaDV-aN4/S-b9Zmpe8kI/AAAAAAAALOc/LKtSNj_gLN0/s640/IMG_3757.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-cq3XaDV-aN4/S-b9Zmpe8kI/AAAAAAAALOc/LKtSNj_gLN0/s320/IMG_3757.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UtwE0JPut0M/S-b9fL8iYFI/AAAAAAAALPw/t9gunBBT8oQ/s640/IMG_3767.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-UtwE0JPut0M/S-b9fL8iYFI/AAAAAAAALPw/t9gunBBT8oQ/s320/IMG_3767.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kgSzr2mGt8c/S-b9fgrJLLI/AAAAAAAALP4/_Lr8AXtkh3I/s640/IMG_3768.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-kgSzr2mGt8c/S-b9fgrJLLI/AAAAAAAALP4/_Lr8AXtkh3I/s320/IMG_3768.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-F-7oCZmy7I8/S-b-kL6a7TI/AAAAAAAALd8/YuluPP2Yac8/s640/IMG_5687.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-F-7oCZmy7I8/S-b-kL6a7TI/AAAAAAAALd8/YuluPP2Yac8/s320/IMG_5687.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0PA29I_TvS4/S-b-nHQPoeI/AAAAAAAALec/A4jxY45nt6w/s640/IMG_5692.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-0PA29I_TvS4/S-b-nHQPoeI/AAAAAAAALec/A4jxY45nt6w/s320/IMG_5692.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DCYOOix4adM/S-b-vZIzgNI/AAAAAAAALgA/WcxTGeHaQzo/s640/IMG_5707.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-DCYOOix4adM/S-b-vZIzgNI/AAAAAAAALgA/WcxTGeHaQzo/s320/IMG_5707.JPG" width="240" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Arial&amp;quot;, &amp;quot;Helvetica&amp;quot;, sans-serif;"&gt;Po sielance i lenistwie przyszło nam wracać do domu. W drodze powrotnej doszło do kolejnego incydentu w stosunkach międzynarodowych turystów, ponieważ podczas postoju ruscy podsiedli nas i innych ludzi z grupy. Opadły nam ręce i zaczęliśmy trzymać kciuki, aby w kolejnej grupie nie mieć już naszych przyjaciół ze wschodu. Wieczorem wybraliśmy się do pobliskiej knajpki aby osłodzić sobie koszmar drogi powrotnej - jak zwykle było smacznie, a następny dzień zapowiadał kolejne przygody.&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-7977371038969515687?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/7977371038969515687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/09/ha-long-bay-kolejny-cud-swiata-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7977371038969515687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7977371038969515687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/09/ha-long-bay-kolejny-cud-swiata-na.html' title='Ha Long Bay - Kolejny cud świata na naszej drodze.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-hGcPT6-AivI/S-b8lWb8nQI/AAAAAAAALDQ/fQ_FPHOMFsA/s72-c/IMG_3661.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Hậu cần, Ha Long, Prowincja Quảng Ninh, Wietnam</georss:featurename><georss:point>20.94925623688016 107.02949523925781</georss:point><georss:box>20.91960123688016 106.9900132392578 20.978911236880162 107.06897723925782</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-2514741841874237505</id><published>2011-09-07T10:16:00.000-07:00</published><updated>2011-09-07T10:16:04.361-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Spacerkiem po Hanoi</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span id="internal-source-marker_0.5262767563108355" style="background-color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Hanoi powitało nas niezbyt przyjazną pogodą i zamieszaniem ze znalezieniem dachu nad głową mogło więc być tylko lepiej. Jako że pierwszy dzień zawsze jest najważniejszy postanowiliśmy załatwić strategiczne cele czyli zakup biletów na przedstawienie wodnego teatru kukiełkowego i bilety na wycieczkę do Ha Long Bay oraz Perfume Pagoda. Znalezienie teatru nie zajęło nam wiele czasu, po wyjściu z hostelu minęliśmy kilka uliczek i znaleźliśmy się nad jeziorem, idąc wzdłuż jego brzegów w końcu trafiliśmy do kas. Po krótkiej wymianie zdań (jeśli można to tak nazwać ha ha ha) ustaliliśmy z Panią kasjerką że jedyne przedstawienie jakiego termin nam odpowiada właśnie się rozpoczyna. Kupiliśmy bilety i popędziliśmy do jednego z pierwszych rzędów, Kasia mimo napisów no photo wszystko uwieczniła czego efekty widać poniżej.&amp;nbsp;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://i.ytimg.com/vi/qhEFPTM5AB0/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qhEFPTM5AB0?f=user_uploads&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/qhEFPTM5AB0?f=user_uploads&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--DOgb792Ork/S-R_YzWP7OI/AAAAAAAAJHU/GmLUcqYRCA4/s640/IMG_5578.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/--DOgb792Ork/S-R_YzWP7OI/AAAAAAAAJHU/GmLUcqYRCA4/s320/IMG_5578.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-jTWVQYISaAc/S-R_boEYDRI/AAAAAAAAJH0/LphiwN07Ffo/s640/IMG_5582.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-jTWVQYISaAc/S-R_boEYDRI/AAAAAAAAJH0/LphiwN07Ffo/s320/IMG_5582.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;Wodnego Teatru będąc w Hanoi po prostu nie można przegapić, mimo, że niektórym może to pachnieć wietnamską cepelią (tacy ignoranci raczej nie jadą do Azji) &amp;nbsp;ma to swój niepowtarzalny urok. Po kilkudziesięciominutowym przedstawieniu ruszyliśmy na dalsze rozpoznanie okolicy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;Z racji tego że byliśmy trochę zmęczeniu podróżą zaczęliśmy zachowywać się jak cepry w Zakopanem na krupówkach robiąc spore zakupy. Na włóczęgostwie minął nam cały dzień, nie zabrakło oczywiście dobrego jedzenia na kolejny dzień mieliśmy już zaplanowaną wycieczkę na Ha Long Bay&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-L6h9PWXd9Fc/S-b_faW2gVI/AAAAAAAALp8/U9NiJ-djbGw/s640/IMG_5592.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-L6h9PWXd9Fc/S-b_faW2gVI/AAAAAAAALp8/U9NiJ-djbGw/s320/IMG_5592.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Po co dmuchać żeby się paliło jak można podłączyć wiatraczek. Elektryczne grille mogą się schować :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-MErnJuDeM90/S-b_jcPoXOI/AAAAAAAALqc/xGXg9HsD6vY/s640/IMG_5596.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-MErnJuDeM90/S-b_jcPoXOI/AAAAAAAALqc/xGXg9HsD6vY/s320/IMG_5596.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Z4TrHsOFIx4/S-cAXHvdUFI/AAAAAAAALzs/TUaNV9OyfIs/s640/IMG_5915.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-Z4TrHsOFIx4/S-cAXHvdUFI/AAAAAAAALzs/TUaNV9OyfIs/s320/IMG_5915.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-_GoIfXlzoQ8/S-b_UM2CdiI/AAAAAAAALoA/TjaG1KCHfvE/s640/IMG_3886.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-_GoIfXlzoQ8/S-b_UM2CdiI/AAAAAAAALoA/TjaG1KCHfvE/s320/IMG_3886.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-l9KZrgiaK10/S-b_YRQ_vuI/AAAAAAAALow/hLNbxfioLTA/s640/IMG_3898.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-l9KZrgiaK10/S-b_YRQ_vuI/AAAAAAAALow/hLNbxfioLTA/s320/IMG_3898.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-s_tdo8gGwqI/S-b_nwACy1I/AAAAAAAALrQ/cFioCDz1Zdg/s640/IMG_5602.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-s_tdo8gGwqI/S-b_nwACy1I/AAAAAAAALrQ/cFioCDz1Zdg/s320/IMG_5602.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; color: black; font-family: Arial; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-2514741841874237505?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/2514741841874237505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/09/spacerkiem-po-hanoi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/2514741841874237505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/2514741841874237505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/09/spacerkiem-po-hanoi.html' title='Spacerkiem po Hanoi'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--DOgb792Ork/S-R_YzWP7OI/AAAAAAAAJHU/GmLUcqYRCA4/s72-c/IMG_5578.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>95 Trần Nhân Tông, Hai Bà Trưng, Hanoi, Wietnam</georss:featurename><georss:point>21.016733249976202 105.84331512451172</georss:point><georss:box>21.001911249976203 105.82357412451172 21.0315552499762 105.86305612451171</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-5094538926535305241</id><published>2011-09-03T12:45:00.000-07:00</published><updated>2011-09-03T12:51:08.788-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Hanoi z lotu ptaka (tj. 4 piętra bez windy)</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;Do Hanoi dotarliśmy wczesnym rankiem,bardzo wyspani, ale trochę zaniepokojeniu deszczową pogodą. Autokar wysadził nas przed nowym biurem Sinh Cafe Oczywiście nikt nas nie uprzedził, ale mimo wszystko udało nam się znaleźć orientację w terenie głównie dzięki GPS-owi, który jest zainstalowany w Kasi głowie – co jak co, ale Kasia wszędzie się odnajdzie. Dotarliśmy do pierwszego hostelu z naszej czarnej listy, niestety brak miejsc. W &amp;nbsp;kolejnym za drogo, trzeci wydawał się interesujący. Na parterze powitał nas duży bałagan, ale to się często zdarza w tym kraju, cena również była zadowalająca, więc zdecydowaliśmy się obejrzeć pokój. Niestety to co ujrzałem było obrazem nędzy i rozpaczy, a pokój wymagał szybkiego remontu. Byliśmy na tyle zmęczeni, że zarządziliśmy dalsze poszukiwania. Kilka budynków dalej wstąpiliśmy do Bamboo Hostel. Mimo że jedyny wolny pokój był na 4 piętrze bez windy, szybko podjęliśmy decyzję i zaczęliśmy targać bagaże na górę.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WhHbVC1-pTM/S-b_K-St7AI/AAAAAAAALmM/Y8uo_DJfnqQ/s640/IMG_3654.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-WhHbVC1-pTM/S-b_K-St7AI/AAAAAAAALmM/Y8uo_DJfnqQ/s320/IMG_3654.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-54OoRTMoSio/S-b_Lqkhi-I/AAAAAAAALmU/dbT5B37lL3g/s400/IMG_3655.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-54OoRTMoSio/S-b_Lqkhi-I/AAAAAAAALmU/dbT5B37lL3g/s320/IMG_3655.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-cTTZ96MkFdM/S-b_Ml7V6xI/AAAAAAAALmk/uUfnFPUAOBQ/s400/IMG_3657.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-cTTZ96MkFdM/S-b_Ml7V6xI/AAAAAAAALmk/uUfnFPUAOBQ/s320/IMG_3657.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;Pokój okazał się strzałem w 10. Szybko przywykliśmy do wchodzenia po schodach. Nasz apartament był dosyć przestronny i czysty, obsługa wszystko skrupulatnie sprzątała, a śniadanie wliczone w cenę było bardzo smaczne i dawało dużo energii na cały dzień biegania po mieście. Obsługę również musimy pochwalić, uczynni mili, można było się do nich zwrócić z każdym problemem, a oni cierpliwie słuchali i nawet dużo domyślili się z tego co chciałem im przekazać moim doskonałym angielskim :) Jeszcze jedną atrakcją naszego pokoju był widok na naszych sąsiadów, którzy w dzień zasłaniali okna zasłonami, za to wieczorem odsłaniali, więc mieliśmy przez kilka dni swojego prywatnego wietnamskiego Big Brothera. Naszymi sąsiadami była sympatyczna rodzina, wszyscy wieczorem zasiadali przed telewizorem, gdzie leciał program dla dzieci (coś w stylu teletubies), a mały dzieciaczek tańczył jak bohaterowie programu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;Wszystko zakończyło się więc pomyślnie - mogliśmy zacząć zwiedzanie, ale najpierw napełniliśmy żołądki: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-l9KZrgiaK10/S-b_YRQ_vuI/AAAAAAAALow/hLNbxfioLTA/s400/IMG_3898.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-l9KZrgiaK10/S-b_YRQ_vuI/AAAAAAAALow/hLNbxfioLTA/s320/IMG_3898.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial; font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-5094538926535305241?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/5094538926535305241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/09/hanoi-z-lotu-ptaka-tj-4-pietra-bez.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/5094538926535305241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/5094538926535305241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/09/hanoi-z-lotu-ptaka-tj-4-pietra-bez.html' title='Hanoi z lotu ptaka (tj. 4 piętra bez windy)'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-WhHbVC1-pTM/S-b_K-St7AI/AAAAAAAALmM/Y8uo_DJfnqQ/s72-c/IMG_3654.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Hanoi, Hoàn Kiếm, Hanoi, Wietnam</georss:featurename><georss:point>21.0333333 105.85</georss:point><georss:box>21.0036918 105.81051799999999 21.0629748 105.889482</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-3221521188022048944</id><published>2011-08-20T14:12:00.000-07:00</published><updated>2011-08-20T14:12:06.856-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Hue - czyli gdzieś w środku Wietnamu</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span id="internal-source-marker_0.9734141803346574" style="background-color: transparent; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Po czterech godzinach dojechaliśmy do miasta, zaparkowaliśmy na podjeździe hotelu który akurat był w remoncie, a przed wejściem do autokaru czekała cała armia naganiaczy oferująca tani nocleg, tanie jedzenie i bóg wie co jeszcze. Wszyscy zmęczeni podróżą próbowali jak najszybciej odzyskać swój bagaż i ruszyć w swoją stronę ale nie było to łatwe. Wszyscy krzyczeli, przepychali się, a jeden z Wietnamczyków podróżujący z rodziną tak wydarł się na swojego kilkuletniego synka, że wszyscy biali byli przerażeni.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Postanowiliśmy szybko oddalić się autokaru i znaleźć pokój prysznic i klimatyzację. Nie szukaliśmy daleko i nie wybrzydzaliśmy. Skierowaliśmy się do jednego z hoteli na ulicy na której zostaliśmy wysadzeni. Obejrzeliśmy pokój, a właściwie apartament i szybko zdecydowaliśmy się że zostajemy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-naRzlmxlNTg/S-CHF_x7G0I/AAAAAAAAIA8/J_R6-C2aUMc/s640/IMG_3527.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-naRzlmxlNTg/S-CHF_x7G0I/AAAAAAAAIA8/J_R6-C2aUMc/s320/IMG_3527.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;Po porannej toalecie postanowiliśmy coś zjeść i zabrać się za zwiedzanie miasta. Hue to miasto, które w sumie można przemierzyć na piechotę, tak właśnie zdecydowaliśmy. Główną atrakcją miasta jest Purpurowe zakazane miasto będące miniaturą zakazanego miasta w Pekinie. Niestety ta perełka została zniszczona przez amerykanów podczas wojny wietnamskiej, więc zwiedzać można jedynie ruiny i to co udało się odbudować. Mimo wszystko zakazane miasto robi duże wrażenie szczególnie jeśli widziało się oryginał&lt;/span&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cle2eTzaiXg/S-CHAs1KCeI/AAAAAAAAIAE/PwVtp-yISVs/s640/IMG_3519.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-cle2eTzaiXg/S-CHAs1KCeI/AAAAAAAAIAE/PwVtp-yISVs/s320/IMG_3519.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UWkiD49Ery0/S-CGao7zXgI/AAAAAAAAH_M/qjH0qCTb1Is/s640/IMG_3513.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-UWkiD49Ery0/S-CGao7zXgI/AAAAAAAAH_M/qjH0qCTb1Is/s320/IMG_3513.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-LFRKi7v-1pA/S-CGXd3STxI/AAAAAAAAH-c/2MeJvQ7vPck/s640/IMG_3507.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-LFRKi7v-1pA/S-CGXd3STxI/AAAAAAAAH-c/2MeJvQ7vPck/s320/IMG_3507.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Po dość długim spacerze skierowaliśmy się na miejscowy Market na małe zakupy niestety Hue nie jest dobrym miejscem na zakupy, więc szybko poszukaliśmy dobrego jedzenia z tym było o wiele lepiej, ale nie tak dobrze jak w Hoi An.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Następnego dnia zaplanowaliśmy wycieczkę łodzią z samymi atrakcjami, niestety wszystkie atrakcje dodatkowo płatne, ale jak to w życiu bywa mówi się trudno.&amp;nbsp;Czekaliśmy&amp;nbsp;więc na jakiś busik, który dowiezie nas w miejsce zbiórki, czekamy, czekamy, aż w końcu podbiega zaaferowana Pani z recepcji i ciągnie nas do naszej skuterowej taksówki. Po 5 minutach szaleńczej jazdy dotarliśmy do naszej smoczej łodzi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Pierwszym punktem wycieczki był rejs łodzią na której zaprzyjaźnialiśmy się z małym kotem nasze szczury szybko by się nas wyrzekły gdyby się o tym dowiedziały:) Po kilkunastominutowym rejsie przybiliśmy do brzegu i zostaliśmy zaprowadzeni na pokaz w szkole Kung Fu - było warto ponieważ nie można tego inaczej opisać jak „te kocie ruchy, te gesty rękami...”&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://i.ytimg.com/vi/dkS-kLeSCo0/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dkS-kLeSCo0?f=user_uploads&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/dkS-kLeSCo0?f=user_uploads&amp;c=google-webdrive-0&amp;app=youtube_gdata" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Następnym punktem wycieczki była pagoda i świątynia, pagoda pagodą, świątynia świątynią, ale najsympatyczniejszym elementem wycieczki okazało się spotkanie z grupą Wietnamczyków od których byłem o połowę większy co widać na jednym ze zdjęć, bariera językowa praktycznie zniknęła :). Kolejne punkty bardzo leniwej wycieczki to grobowce rozrzucone co kilka kilometrów woków Hue. W jednym z pawilonów na terenie Tomb byliśmy światami kręcenia filmu (serialu) z epoki. Innym ważnym punktem tej wycieczki było spotkanie z naszymi rodakami, co jest raczej rzadkością w tych stronach. Wymieniliśmy z nimi dotychczasowe doświadczenia i zintegrowaliśmy się z pozostałymi członkami naszej grupy. Udało nam się jakimś cudem dotrzeć przed odjazdem naszego autokaru, szybko spakowaliśmy plecaki zrobiliśmy zaopatrzenie na drogę i ruszyliśmy do Hanoi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-3221521188022048944?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/3221521188022048944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/08/hue-czyli-gdzies-w-srodku-wietnamu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3221521188022048944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3221521188022048944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/08/hue-czyli-gdzies-w-srodku-wietnamu.html' title='Hue - czyli gdzieś w środku Wietnamu'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-naRzlmxlNTg/S-CHF_x7G0I/AAAAAAAAIA8/J_R6-C2aUMc/s72-c/IMG_3527.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Huế, Prowincja Thừa Thiên-Huế, Wietnam</georss:featurename><georss:point>16.463461 107.584702</georss:point><georss:box>16.408607999999997 107.532517 16.518314 107.63688699999999</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-3626109624476736687</id><published>2011-08-20T04:39:00.000-07:00</published><updated>2011-09-03T12:47:54.914-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Hoi An - miasteczko gdzie czas się zatrzymał...</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;Do miasta przyjechaliśmy około 6 rano, wysadzono nas tradycyjnie pod biurem sinh cafe, więc pierwszym naszym zadaniem strategicznym było znalezienie noclegu. Udaliśmy się do &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.polish.hostelworld.com/hosteldetails.php/Hop-Yen-Hotel/Hoi-An/15966" style="font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt;Hop Yen Hotel&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; white-space: pre-wrap;"&gt; gdzie czekaliśmy 2 godziny aż zwolni się dla nas pokój, czas dłużył się w nieskończoność a zmęczenie po podróży też robiło swoje. Na szczęście poprzedni lokatorzy w końcu się wynieśli, a my mogliśmy zadomowić się w naszym nowym apartamencie. Inaczej nie można nazwać pokoju z balkonem, oknami, telewizorem LCD I sporą łazienką.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kEW07C4sEXw/S-CEWU--RXI/AAAAAAAAHj4/KnVkbnkSYvc/s640/IMG_3219.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;Hoi an okazało się bardzo sympatycznym uroczym miasteczkiem, w zasadzie podczas pobytu nie wychodziliśmy poza obręb starego miasta, które można przejść spacerkiem przez około 2-3 godziny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-WkIpYpXvFdk/S-Bg2eGbNRI/AAAAAAAAG38/bRO8MYJbqCc/s640/IMG_3298.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://1.bp.blogspot.com/-WkIpYpXvFdk/S-Bg2eGbNRI/AAAAAAAAG38/bRO8MYJbqCc/s320/IMG_3298.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-A6TVrtDW0Lo/S-Bg5Sx-2cI/AAAAAAAAG4c/0_Skqrnk3-s/s640/IMG_3302.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-A6TVrtDW0Lo/S-Bg5Sx-2cI/AAAAAAAAG4c/0_Skqrnk3-s/s320/IMG_3302.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zn8BtZrXPf8/S-Bhkq-_2PI/AAAAAAAAHCQ/iVif0z3O7ps/s640/IMG_3380.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-zn8BtZrXPf8/S-Bhkq-_2PI/AAAAAAAAHCQ/iVif0z3O7ps/s320/IMG_3380.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;W mieście dominują małe wąskie domki w starym wietnamskim stylu, można się tu poczuć tak jakbyśmy się cofnęli o kilkadziesiąt lat. Poza zabytkami opisanymi w przewodniku jest tu dużo sklepów gdzie można kupić bardzo tanio wyroby z jedwabiu, torebki kolczyki i inne rzeczy uwielbiane przez kobiety, nie warto przy tym żałować pieniędzy po dalej może być już tylko drożej.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;Ja skorzystałem z okazji i zamówiłem sobie japonki na miarę. Pierwsza wersja była gotowa po około 4 godzinach, ale podczas przymiarki okazało się że Pani coś źle wymierzyła i muszą zrobić jeszcze raz. Po kolejnych dwóch godzinach cieszyłem się już z Japonek idealnie dopasowanych do mojej niewymiarowej nogi. Niestety podczas pobytu nieczynny był central market więc zakupy zrobiliśmy w pobliskich straganach i sklepikach. Na starym mieście jest bardzo duży dobrych knajpek gdzie można zjeść zarówno świetny pyszny obiad jak i napić się drinka. Nie warto przy tym oszczędzać na jedzeniu bowiem w restauracjach porcje są duże, a jedzenie świetne. Odnośnie zakupów warto jeszcze wspomnieć, że na wyspie Cam Nam znajduje się wioska z małymi fabryczkami gdzie można kupić lokalne rękodzieło, ceny mniejsze niż na targowiskach, a do tego można zobaczyć jak powstają małe handmady. Hoi An i okolice warto zwiedzić na rowerze lub skuterze, ruch jest niewielki i można w miarę bezpiecznie poruszać się po ulicach. Nasz napięty program nie pozwolił na zwiedzanie okolicy, ale żałowaliśmy że nie mogliśmy zostać tu dłużej. Planując odwiedziny miasta warto sprawdzić kiedy jest pełnia księżyca podczas której odbywa się lokalny festiwal. My niestety przyjechaliśmy tuż po więc obejrzeliśmy tylko pozostałe dekoracje z lampionów. Atrakcje turystyczne w samym Hoi An można zaliczyć w ciągu jednego, dnia jednak warto zatrzymać się tu na dłużej aby poczuć leniwą atmosferę tego miejsca.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-sMMpH39JEbo/S-BhoA_kTwI/AAAAAAAAHC4/j9CaCOnLmFw/s640/IMG_3385.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-sMMpH39JEbo/S-BhoA_kTwI/AAAAAAAAHC4/j9CaCOnLmFw/s320/IMG_3385.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-U2z3m-hwVCY/S-BhsUuxrII/AAAAAAAAHEA/gAT0rs2M5B0/s640/IMG_3398.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://4.bp.blogspot.com/-U2z3m-hwVCY/S-BhsUuxrII/AAAAAAAAHEA/gAT0rs2M5B0/s320/IMG_3398.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small; white-space: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-re4G36aWD8g/S-CBb4pznVI/AAAAAAAAHGA/S0qmnjXKERU/s640/IMG_3413.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-re4G36aWD8g/S-CBb4pznVI/AAAAAAAAHGA/S0qmnjXKERU/s320/IMG_3413.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span id="internal-source-marker_0.9734141803346574" style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;W Hoi An wykupiliśmy wycieczkę do ruin wież Champów w My Son na miejsce dojechaliśmy w kilkadziesiąt minut kolejne kilkanaście minut spaceru w skwarze zaprowadziło nas do malowniczej doliny gdzie spośród wszech obecnej zieleni jawiły się pozostałości świątyń. Zabytek niestety został porządnie naruszony zębem czasu i bombami made in USA. Miejsce w pewnym sensie porównywane jest z Angkorem jednak ma mniejszą skalę. Ma swój urok jednak trudno jest go odnaleźć pośród wszystkich turystów, ale dla chcącego nic trudnego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;Drogę powrotną spędziliśmy na łódce. gdzie przyrządzono dla nas szybki i smaczny obiad. Kolejnym punktem naszej wycieczki była wizyta w wiosce gdzie w małych manufakturach produkowano pamiątki dla turystów. Zazwyczaj potępiamy kupowanie w takich miejscach które są żelaznym punktem każdej wycieczki ale tym razem skusiliśmy się na kilka drobiazgów głównie dlatego że ceny były atrakcyjne poza tym można było się przekonać jak dana rzecz została zrobiona.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pR-Up9EBnGI/S-CDbPAug8I/AAAAAAAAHd8/R-mslqluiLo/s640/IMG_3420.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://3.bp.blogspot.com/-pR-Up9EBnGI/S-CDbPAug8I/AAAAAAAAHd8/R-mslqluiLo/s320/IMG_3420.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RAGjtpiCbLk/S-CDoT_uekI/AAAAAAAAHgc/B0KQGqEKKFs/s640/IMG_3439.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-RAGjtpiCbLk/S-CDoT_uekI/AAAAAAAAHgc/B0KQGqEKKFs/s320/IMG_3439.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="background-color: transparent;"&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;Hoi An to kolejne miasto z którego wyjeżdżaliśmy z pewnym niedosytem, żałowaliśmy że nie starczyło nam czasu na uszycie jeszcze kilku par butów i torebek, ani na objechanie okolicy na rowerze lub skuterze i oczywiście na spróbowanie kolejnych potraw z tutejszych doskonałych knajpek. Spakowaliśmy więc nasze plecaczki, opuściliśmy nasz apartament i zapakowaliśmy się do autobusu. Przywykliśmy już do trumienek w sypialnych autobusach i cała podróż minęła nam całkiem przyjemnie, w autobusach dosyć znajome twarze z poprzednich przejazdów, widać wszyscy podróżują tą samą trasą co my – kolejny przystanek HUE.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="background-color: transparent; font-size: 11pt; font-style: normal; font-variant: normal; text-decoration: none; vertical-align: baseline; white-space: pre-wrap;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, sans-serif;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-3626109624476736687?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/3626109624476736687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/08/hoi-miasteczko-gdzie-czas-sie-zatrzyma.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3626109624476736687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3626109624476736687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/08/hoi-miasteczko-gdzie-czas-sie-zatrzyma.html' title='Hoi An - miasteczko gdzie czas się zatrzymał...'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-WkIpYpXvFdk/S-Bg2eGbNRI/AAAAAAAAG38/bRO8MYJbqCc/s72-c/IMG_3298.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Wietnam</georss:featurename><georss:point>15.5097 108.29750100000001</georss:point><georss:box>7.9106025 104.531456 23.1087975 112.06354600000002</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-9181935264688701210</id><published>2011-08-20T04:14:00.000-07:00</published><updated>2011-08-20T04:19:43.494-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Nha Trang =  Przypadkowo napotkany raj na ziemi.</title><content type='html'>Wyjazd już dziś. Jesteśmy spakowani i ogarnięci. pokój pożegnany. dobrze ze nie zostawiliśmy paszportów bo uprzejma pani zgubiła kserówki wybuchając przy tym śmiechem ha ha ha :) Na śniadanko jak zwykle noodle i pyszny soczek z ananasa oraz wizyta w kawiarence, aby uciec przed najgorszym skwarem i coś naskrobać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cały dzień spędziliśmy na przyjemnych zakupach i turystycznym włóczęgostwie. Wieczorem wsiedliśmy do nocnego sypialnego autobusu. Wszyscy ulokowani w swoich kapsułkach tylko mi było strasznie ciasno bo to nie mój rozmiar, ale z drugiej strony czego mam się spodziewać w kraju gdzie średnia wzrostu to 160/170 cm :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zadomowieniu się na swoim miejscu w końcu znalazłem dogodna pozycje i poszedłem spać. O 12 w nocy zarządzono postój na stacji benzynowej i tu zaczęły się problemy. Nie dość że się obudziłem i zapalili wszystkie światła to dowiedziałem się również że nie jedziemy sam, ponieważ ze szpary miedzy szyba, a plastikiem wyszedł sobie karaluszek i zaczął biegać po szybie. Ja nie dałem sobie w kaszę dmuchać i urządziłem małe polowanie. W końcu chyba bydle dopadłem, bo więcej do rana się nie pojawił. Obok Kasiaczka karaluszek tez biegał, jednak wolałem oszczędzić jej tych wrażeń. Mam tylko nadzieje ze plecaki były szczelnie zamknięte. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W autobusie było bardzo mało miejsca na nogi, więc długo szukałem odpowiedniej pozycji do spania w końcu udało mi się ułożyć na boku i tak do rana udało mi się przespać mimo iż nie moglem zasnąć bo Pan karaluch podziałał na mnie lepiej niż kawa&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-r-GmfrpWaTo/Ti3ORmVjwoI/AAAAAAAAPPU/n_XVkWnDvs4/s400/IMG_5481.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-r-GmfrpWaTo/Ti3ORmVjwoI/AAAAAAAAPPU/n_XVkWnDvs4/s320/IMG_5481.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9kxu0hCzi5s/Ti3ONRqbf4I/AAAAAAAAPO0/z5ED6EEvPe8/s400/IMG_5475.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-9kxu0hCzi5s/Ti3ONRqbf4I/AAAAAAAAPO0/z5ED6EEvPe8/s320/IMG_5475.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojechaliśmy cali i zdrowi punktualnie o 6 rano wysadzono nas przed biurem sinh cafe poszliśmy na z góry upatrzone pozycje czyli do jednego z pobliskich hosteli modląc się jednocześnie żeby recepcja była czynna. Za 12 dolarków dostaliśmy pokój z łazienka na 6 pietrze w budynku z winda!! Ogarnęliśmy się z grubsza i nagle usłyszeliśmy muzykę powitalna z za okna. Okazało się że muzyka nie jest na naszą cześć, po prostu nasz hotel znajdował się przy jednostce wojskowej i właśnie maja pobudkę. Wyjrzeliśmy, a za oknem, na samym dole ukazały się naszym oczom zabytkowe samoloty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-fInDe1an39o/Ti3OGJgnaGI/AAAAAAAAPOw/Un1BCqc4EuY/s400/IMG_5471.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-fInDe1an39o/Ti3OGJgnaGI/AAAAAAAAPOw/Un1BCqc4EuY/s320/IMG_5471.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W hotelu rano spędziliśmy jakieś dwie godziny, około 9 wyszliśmy, aby zwiedzać budzące się do życia miasto. W Nhan trangu funkcjonuje komunikacja miejska jednak zrozumienie jej funkcjonowania zajęło by nam więcej czasu niż dojście gdzieś na piechotę. Wybraliśmy tą drugą opcję. Skierowaliśmy się w stronę plaży, bo w końcu to wakacje, więc dzień plażowania i leniuchowania też nam się należy. Plaża w Nhan Trangu ma dobre kilka kilometrów długości i około 50-100 metrów szerokości piasek czysty i cieplutki, morze jest bardzo czyste, ale trochę zbyt burzliwe. Mimo wszystko fajnie odpocząć i przejść się brzegiem morza czując jak fale rozbijają się o brzeg usuwając grunt spod nóg. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_DZgMSfW35I/Ti3OB1PgPLI/AAAAAAAAPNc/8dlCycNW6OA/s400/IMG_3209.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://3.bp.blogspot.com/-_DZgMSfW35I/Ti3OB1PgPLI/AAAAAAAAPNc/8dlCycNW6OA/s320/IMG_3209.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-eTw4Vrrhifg/Ti3No8pc5FI/AAAAAAAAPFs/zgASh7kib1Y/s400/IMG_3158.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://4.bp.blogspot.com/-eTw4Vrrhifg/Ti3No8pc5FI/AAAAAAAAPFs/zgASh7kib1Y/s320/IMG_3158.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-1TGTUqa0NE0/Ti3NpVj0FYI/AAAAAAAAPF0/eFsiWq0fzRs/s400/IMG_3159.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://2.bp.blogspot.com/-1TGTUqa0NE0/Ti3NpVj0FYI/AAAAAAAAPF0/eFsiWq0fzRs/s320/IMG_3159.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Gdy znudziło nam się brodzenie w morzu przenieśliśmy się na bulwar, gdzie chwilę odpoczynku mieli żołnierze z pobliskiej jednostki wojskowej. Główna ulica była przystrojona rożnymi kolorowymi propagandowymi napisami i ozdobami, ponieważ zbliżało się święto państwowe. Spacer sprawił, że obudziły się nasze żołądki, odbiliśmy więc w boczną uliczkę szukając jakiegoś jedzenia. Niestety znalezienie jakiejkolwiek sensownej knajpki zajęło nam dobre pół godziny, jedzenie za to było bardzo smaczne, a do tego powoli stająca się tradycją mrożona kawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej swoje kroki skierowaliśmy na pobliski bazarek, gdzie jak zwykle można było kupić mydło i powidło. Ceny jak to w Wietnamie. Po wstępnym rekonesansie uciekliśmy w boczną uliczkę gdzie natrafiliśmy na żywy sklep mięsny, przynajmniej jeśli chodzi o drób. Główną atrakcją Nhan Trangu jest świątynia Long Son Pagoda, gdzie znajduje się Lotus Buddha. Dotarliśmy tam po kilkudziesięciominutowym spacerze z przerwą na koktajl i obserwację pobliskiej podstawówki,&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-R6G9zZTuNbo/Ti3Np9YgFtI/AAAAAAAAPGA/-5UlXd8Zehg/s400/IMG_3160.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-R6G9zZTuNbo/Ti3Np9YgFtI/AAAAAAAAPGA/-5UlXd8Zehg/s320/IMG_3160.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy samym wejściu do świątyni zaczepiły nas dwie dziewczyny w niebieskich ubrankach, które chciały nas oprowadzić i opowiedzieć o świątyni zupełnie za darmo. Rozmawialiśmy z nimi kilka minut jednocześnie przyglądając się świątyni i robiąc zdjęcia. Dziewczyny były tak miłe że nie podejrzewaliśmy że chcą nam sprzedać 10 pocztówek za 10$!! Po kilku minutach dziewczyny nas sobie odpuściły, za to pojawił się uprzejmy chłopak, który zaczął niezobowiązującą rozmowę i wyjaśnił że dziewczyny nie mają złych intencji, że przy świątyni jest sierociniec, a oni zbierają w ten sposób datki na swoje utrzymanie.( jeszcze nie chciał nic nam sprzedać). Następnie nastąpiła miła rozmowa o tym skąd jesteśmy czym się zajmujemy czyli rozmowa w stylu poland not holland :). Nasz nowy przyjaciel cierpliwie wspinał się razem z nami na sam szczyt wzgórza na którym zbudowano posąg Lotus Buddha, aż w końcu zaczął nas namawiać do kupna pocztówek, zdecydowaliśmy się zacząć go trochę ignorować robiąc zdjęcia i zajmując się zwiedzaniem. Posąg znajdujący się przy świątyni góruje nad całym miastem, można dostrzec morze i pobliskie pola ryżowe. &lt;br /&gt;Warto się tu zatrzymać na kilka minut aby popodziwiać okolice. Po kilkunastu minutach spędzonych na górze i upewnieniu się że nasz przyjaciel poszedł szukać nowych ofiar, ruszyliśmy w drogę powrotną napotykając taki oto obrazek :)&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-AN9MTh5R49M/Ti3OBIRztVI/AAAAAAAAPNM/mNMi_Ku0ygU/s400/IMG_3207.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-AN9MTh5R49M/Ti3OBIRztVI/AAAAAAAAPNM/mNMi_Ku0ygU/s320/IMG_3207.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Zwy94vdiNSk/Ti3N4xTU7DI/AAAAAAAAPKs/KGxPQHN9ZRA/s400/IMG_3190.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="212" src="http://1.bp.blogspot.com/-Zwy94vdiNSk/Ti3N4xTU7DI/AAAAAAAAPKs/KGxPQHN9ZRA/s320/IMG_3190.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Powrót do Hotelu zajął nam kolejne kilkadziesiąt minut, ale mimo upału miło nam się spacerowało po Nhn Trangu. Żałowaliśmy że nie możemy zostać tu na dłużej i pocieszyć się prawie prywatną plażą i piękną pogodą. Wróciliśmy do hotelu, aby chwilę odpocząć i przygotować się do dalszej drogi, ale niestety z sąsiedztwa słychać było propagandowe komunikaty. Mimo wszystko byliśmy bardzo zadowoleni z hotelu, czysto, schludnie, co prawda w łazience spacerowały mrówki, ale wszystko da się przeżyć. Wieczorem wyszliśmy na obiad, wróciliśmy aby zabrać swoje rzeczy i pożegnaliśmy się serdecznie z Panią na recepcji. Punkt odjazdu znajdował się przy samej plaży, dlatego czekaliśmy na bulwarze na którym po zmroku wyległy szczurki biegające po trawnikach i chodnikach. Dla nas to lekki szok, szczególnie że szczurów nie było 2-3 tylko całe stado. Pozachwycaliśmy się widokiem szczurków i poszliśmy załadować się do autobusu. Tym razem trafiło mi się fatalne miejsce w środkowym rzędzie gdzie nie mogłem zupełnie rozłożyć nóg, mimo to udało mi się dotrwać do Hoi An.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-9181935264688701210?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/9181935264688701210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/08/nha-trang.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/9181935264688701210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/9181935264688701210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/08/nha-trang.html' title='Nha Trang =  Przypadkowo napotkany raj na ziemi.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-r-GmfrpWaTo/Ti3ORmVjwoI/AAAAAAAAPPU/n_XVkWnDvs4/s72-c/IMG_5481.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total><georss:featurename>Nha Trang, Prowincja Khánh Hòa, Wietnam</georss:featurename><georss:point>12.245251 109.19895700000006</georss:point><georss:box>12.129673499999999 109.06832250000006 12.3608285 109.32959150000006</georss:box></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-7097160046938604523</id><published>2011-06-15T12:53:00.000-07:00</published><updated>2011-06-15T12:55:51.618-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Wycieczka do Delty Mekongu</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 2px; -webkit-border-vertical-spacing: 2px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejny dzień, kolejna przygoda - dziś zaplanowaliśmy wycieczkę do Delty Mekongu zorganizowaną przez &lt;a href="http://www.sinhcafe.com/english_info/Hochiminh.htm"&gt;Sinh Cafe.&lt;/a&gt; Punktualnie o 7 stawiliśmy się na miejsce zbiórki zaopatrzeni w wodę mineralna i kanapkę z porka, przygotowaną na pobliskim przenośnym straganiku. &lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/lh/photo/DtgFdA5WlFmgU0kL0PZYLAevW78b08sPs10yWGKoYoU?feat=embedwebsite" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img height="300" src="https://lh3.googleusercontent.com/-tJ6kJWZfhEs/Tbc7t9P81sI/AAAAAAAAOrU/5CNaxninfRk/s400/IMG_5456.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po kilkunastu minutach oczekiwania wpakowaliśmy się z Kasią do autobusu i zajęliśmy z góry upatrzone pozycje. Oprócz nas było jeszcze około 20 osób. Wszyscy musieli się wpisać na listę, więc mogliśmy wybadać w jakim towarzystwie jesteśmy i czy przypadkiem nie ma polaków. Zlokalizowaliśmy małżeństwo  żabojadów, kilku Malezyjczyków, Koreańczyków i grupkę turystów z USA.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jazda autobusem przebiegała dosyć spokojnie, ponieważ była niedziela palmowa nie było więc korków.  Jechaliśmy jedną z głównych dróg prowadzących do delty Mekongu. Szosa miała dwa pasy ruchu z czego oba były zajęte przez motocyklistów. Przez całą trasę dominowało ograniczenie prędkości do 50 km na godzinę.  Wzdłuż drogi było wiele małych warsztatów gdzie można było naprawić każdy sprzęt mechaniczny, kupić traktor lub koparkę. W oczy rzucały się bary, w których można poleżeć na hamaczku - po prostu raj na ziemi :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Dojechaliśmy do nabrzeżna po około 2h, szybko wsiedliśmy ma statek i z pokładu mogliśmy obserwować odnowione budynki przystani. Ruch na rzece był dosyć duży, co chwilę mijały nas duże barki lub małe łodzie - my wśród fal dzielnie zmierzaliśmy do pierwszego punktu naszej wycieczki. &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszej wyspie mogliśmy zobaczyć rosnące na drzewach egzotyczne owoce. Po krótkim spacerze zatrzymaliśmy się na lunch. Następnie popłynęliśmy spory kawałek, aby zniknąć w jednym z kanałów pomiędzy wyspami. Zatrzymaliśmy się na farmie kokosowej, gdzie mogliśmy zobaczyć wykonane z kokosa przedmioty codziennego użytku i wszelakie ozdoby. Farma okazała się przy okazji dobrym miejscem na zrobienie zakupów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejnym przystankiem byłą farma pszczół, na której napiliśmy się herbaty z miodem i zobaczyliśmy jak wygląda ul na żywo. Do tej pory przypuszczaliśmy, że klastry z ula wyjmuje się w specjalnym kombinezonie jednak gospodarz po prostu podszedł do ula, otworzył go i wyjął jeden klaster, aby pokazać wszystkim zainteresowanym, a po chwili z uśmiechem na twarzy zaprosił do degustacji. Miód był doskonały, bardzo słodki i kwiatowy, dlatego skusić się i kupiliśmy butelkę. (&lt;/span&gt;&lt;i&gt;W Wietnamie nic się nie marnuje – nasz miód był przelany w butelkę po wodzie mineralnej a naklejka pasieki była naklejona na etykietę wody mineralnej&lt;/i&gt;.)&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Następnie zostaliśmy zaprowadzeni do konnej taksówki gdzie małe kucyki zaprzęgnięte do równie małych wozów miały nas dowieźć do kolejnego punktu wycieczki. Kucyki okazały się bardzo silne  i szybko dotarliśmy na miejsce, gdzie czekała na nas degustacja owoców i występ lokalnych muzyków.  Po 20 minutowym występie i posmakowaniu różnych galaretowanych wytworów tutejszej przyrody wsiedliśmy do małych łodzi co było nie lada sztuką ponieważ łódź była dosyć niestabilna. Wyjście było jeszcze trudniejsze bo po kilkunastominutowej podróży musieliśmy wskoczyć do naszej łodzi - na szczęście jakoś się udało.    &lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;captions=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feat=flashalbum&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=https%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5600010320451167217%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26authkey%3DGv1sRgCLrE9cu6_vDkfA%26hl%3Dpl" height="267" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="400"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Kolejnym celem wycieczki była fabryka kokosowych słodyczy. Proces produkcji wyglądał następująco: najpierw wyciskano kokosy, następnie to co wycisnęli mieszali z jakimiś dodatkami, a następnie taka masa wędrowała na stół gdzie była dzielona na cukierki i gdzie kilka osób wykonywało świstakową robotę i zawijało cukierki w papierki. Oczywiście cukierki i inne przedmioty z kokosa można było kupić. Przy okazji udało nam się załapać degustację kokosowej wódki - strzeliłem że ma jakieś 35 procent i tyle też miała :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 100%;"&gt;Radośni i weseli zostaliśmy zaprowadzeni na pokład naszej łódki, a następnie wsadzeni do busika i odstawieni prawie pod hostel. Przejeżdżając obok jednego z kościołów zorientowaliśmy się że jest niedziela palmowa, dlatego szybko&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;poszliśmy&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 100%;"&gt;&amp;nbsp;zobaczyć jak obchodzą święta tutejsi katolicy. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Pierwszy szok to tłumy przed kościołem, przyszliśmy niestety pod koniec mszy jednak frekwencja bardzo nas zaskoczyła, nie można było wejść do kościoła i ledwo wepchnęliśmy się na placyk przed świątynią. Kolejnym zaskoczeniem było to że ludzie, którzy przyjechali na skuterkach wjeżdżali nimi na placyk przed kościołem i praktycznie z nich nie schodzili. Tutejsze palmy w odróżnieniu od naszych były zrobione z białego drzewa i rozdawane wszystkim chętnym przez siostry zakonne przy wejściu do świątyni. &lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po tych wszystkich wrażeniach wybraliśmy się na spacer po okolicy, powoli zaczęliśmy przyzwyczajać się do tego że każdy na ulicy chce nas zabić swoim dwukołowym narzędziem zbrodni. &amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-7097160046938604523?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/7097160046938604523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/06/wycieczka-do-delty-mekongu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7097160046938604523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7097160046938604523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/06/wycieczka-do-delty-mekongu.html' title='Wycieczka do Delty Mekongu'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-tJ6kJWZfhEs/Tbc7t9P81sI/AAAAAAAAOrU/5CNaxninfRk/s72-c/IMG_5456.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-6133948195538688196</id><published>2011-04-24T14:14:00.000-07:00</published><updated>2011-04-24T14:15:29.367-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Wietnam - China Town w Ho Chi Minh City</title><content type='html'>&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Drugiego dnia zaplanowaliśmy pierwszą większą wyprawę, czyli zwiedzanie China Town. &lt;br /&gt;Kasia jak zwykle wszystko perfekcyjnie zaplanowała - zlokalizowała autobus, zapakowała mnie do niego i dzielnie śledziła naszą trasę na mapie, gdy krążyliśmy po wąskich i gwarnych uliczkach HCMC wypełnionych tysiącami brzęczących jak rój pszczół skuterkami. Dzięki temu po około 30 minutach jazdy dotarliśmy do chińskiej dzielnicy.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wszystkie ulice w okolicy wypełnione były sklepikami, w których można było kupić mydło i powidło, a wszystko w hurtowych ilościach. Wszędzie otaczały nas chińskie krzaczki i szczęśliwi kupcy obładowani swoimi zakupami. &amp;nbsp; Naszym celem było przede zwiedzanie pobliskiej świątyni, jednak jej znalezienie nie okazało się łatwe. Byliśmy jednak przebiegli i stwierdziliśmy, że tam gdzie biały człowiek tam atrakcja turystyczna. Śledząc przejeżdżające co jakiś czas autokary z białymi udało nam się dotrzeć do celu. Następnie skierowaliśmy się do Binh Tay, które reklamowane jest przez przewodnik jako świetne targowisko, które po dotarciu na miejsce okazało się centrum handlu hurtowego i bardzo wielkim zawodem. Trochę zmęczeni i zawiedzeni skierowaliśmy się do świecącego pustkami KFC – wciągnęliśmy lody i nadal nie mogliśmy otrząsnąć się z tego, że wszyscy są tu tak mili i uśmiechnięci na czele z obsługą w KFC która zdziwiła się że odstawiamy  sami po sobie tacki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W drodze powrotnej po raz pierwszy na własnej skórze doświadczyliśmy co znaczy jazda po wietnamsku - nasz autobus lawirując pomiędzy skuterkami zawadził o jeden z nich w wyniku czego doszło do małego wypadku, a nasz kierowca nie robiąc sobie nic z tego zdarzenia chciał jechać dalej, dopiero gdy wybuchła wrzawa zdecydował się zatrzymać i sprawdzić czy nic się nikomu nie stało.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;captions=1&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feat=flashalbum&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=https%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5599259709515826289%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26authkey%3DGv1sRgCIPpw9uih47DEg%26hl%3Dpl" height="267" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="400"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;  Po powrocie do centrum skierowaliśmy się do lepszej dzielnicy HCMC, gdzie można spotkać droższe sklepy i bardziej reprezentacyjne budynki. Spacer był bardzo przyjemny, &amp;nbsp;a zakończyliśmy go pyszną kawą z żelkami w Highlands Cafe będącym tutejszym Starbucksem tylko tylko że z niższymi cenami, ale i tak wyższymi niż w pobliskich kawiarniach, gdzie można było za 2 zł dostać niesamowitą w smaku mrożoną kawę – Mniam&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-6133948195538688196?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/6133948195538688196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/wietnam-china-town-w-ho-chi-minh-city.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/6133948195538688196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/6133948195538688196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/wietnam-china-town-w-ho-chi-minh-city.html' title='Wietnam - China Town w Ho Chi Minh City'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-4979400233223706655</id><published>2011-04-24T13:19:00.000-07:00</published><updated>2011-04-24T14:18:28.894-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wietnam'/><title type='text'>Długa droga na wakacje.</title><content type='html'>&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zgodnie z planem zapakowaliśmy się do samolotu. Szybko znaleźliśmy swoje miejsca i przygotowani do lotu czekaliśmy na start. Jak zwykle z prędkością światła wzbiliśmy się w powietrze obierając jedyny słuszny kierunek – na wschód! - Bo tam na pewno jest jakaś cywilizacja. W samolocie przekąsiliśmy standardowe kanapkowe danie z cudowną rosyjską musztardą, której ostry smak sprawia, że chce się płakać – mniam – kamisowa musztarda może się schować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po około dwóch godzinach lotu usiedliśmy bez większych problemów na lotnisku w Moskwie. Od razu dało się odczuć niższą temperaturę niż w Warszawie brrr prawie Syberia. Lotnisko miło nas zaskoczyło swoim wyglądem, ponieważ przez ostatnie 3 lata zdążyli je trochę odświeżyć, co przejawiało się przede wszystkim w większej ilości sklepów. Przejście przez transfer też jakoś podejrzanie sprawnie poszło, ale to zapewne dlatego, że nasz samolot lądował w tym czasie jako jedyny.  Do kolejnego samolotu mieliśmy kilka godzin, więc zwiedziliśmy w tym czasie wszystkie sklepy, szukaliśmy czegoś do zjedzenia i picia, jednak ceny skutecznie odstraszały. Po kilku godzinach oczekiwania przyszła kolej na nasz samolot. Udało nam się dostać miejsca przy wyjściach awaryjnych, więc mieliśmy duuużo miejsca na nogi. Oczywiście po 5 minutach od wejścia do samolotu zaliczyłem pierwszą kompromitację naszej podróży gdy nie potrafiłem schować pilota od systemu multimedialnego na swoje miejsce i musiałem poprosić o pomoc stewardessę – co za wstyd :) Przez następne kilka godzin dosyć dobrze poznałem ten system, ponieważ nie mogłem zasnąć. Przez cały lot za to mogłem oglądać bajeczne widoki. W nocy świat z lotu ptaka wygląda jeszcze piękniej niż w dzień gdy można zobaczyć światła drzemiących w dole miast.  &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Trochę zmęczeni dolecieliśmy do Bangkoku, już rękawie uderzył nas podmuch gorącego powietrza. Uff... czas zacząć się przyzwyczajać, bo później będzie już tylko gorzej. Powitanie w Tajlandii wygląda dosyć chłodno, podobno to kraj uśmiechu, jednak Panowie celnicy nie wyglądają zbyt sympatycznie, wręcz przeciwnie - są bardzo poważni i podejrzliwi, do tego robią zdjęcia śmieszną kamerką – permanentna inwigilacja. Gdy wpuszczono nas do Tajlandii skierowaliśmy się do kantoru gdzie wymieniliśmy pieniądze i ruszyliśmy na zakupy. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Lotnisko w Bangkoku jest ogromne i na takim skromnym podróżniku jak Ja zrobiło wielkie wrażenie. Do tej pory myślałem, że lotnisko w Szanghaju jest oszałamiające ale Suvanabiri zwaliło mnie z nóg. Wewnątrz i z zewnątrz wygląda jak dzieło sztuki nowoczesnej - dobrze rozplanowane, wszędzie bez problemów można trafić, a w dodatku jest jak wielkie centrum handlowe. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Do następnego lotu mieliśmy kilka godzin, więc zdążyliśmy dosyć dobrze poznać lotnisko. Mnie niestety dopadło zmęczenie i usypiałem na stojąco. Gdy tylko mogliśmy odprawiliśmy się i skierowaliśmy swoje kroki do lotniskowej pizzerii. Następnie zwiedziliśmy całe lotnisko i cierpliwie czekaliśmy na kolejny lot do Ho Chi Minh City. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wchodzenie do samolotu w Air Asia przypominało trochę mały cyrk - najpierw pierwsze rzędy, później kolejne i kolejne, w końcu i nas wpuszczono. Samolot bez pierwszej klasy wyglądał jak wielki autobus, obsługa bardzo miła i sympatyczna. Nie wiem dlaczego w europie tak narzekają na tanie linie lotnicze, chyba że w wizzair czy innym rayanie lata się gorzej na Air Asię nie mogliśmy narzekać. Cały lot Air Asią praktycznie przespałem i w ogóle nie poczułem, że minęło 3 godziny lotu. Lądowanie w HCMC odbyło się miękko i bezproblemowo, lotnisko trochę zaskoczyło nowoczesnością, może oprócz nieszczelnego ogrodzenia, w którym można było zobaczyć dziury gdy samolot kołował. Po odprawie i odebraniu bagaży wymieniliśmy gotówkę i skierowaliśmy się do autobusu, którego przystanek był oddalony o około 200 metrów od wyjścia z terminalu. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po wyjściu z klimatyzowanego lotniska, było oczywiście bardzo gorąco, więc przeżyliśmy pierwszy szok termiczny, ale w autobusie spotkała nas pierwsza miła niespodzianka – klimatyzacja.  Razem z nami jechali Niemcy, którzy całkiem dobrze dogadywali się z Panią bileterką. My siedzieliśmy cichutko i z mapą śledziliśmy gdzie jedziemy, ale było to dosyć trudne. Wokół nas pełno skuterków, wszyscy trąbią. Powoli zaczął zapadać zmrok i zbliżała się godzina o której mieliśmy stawić się w hostelu. Sajgon na żywo dobrze odzwierciedla swoją nazwę, panuje tu straszny „sajgon”. Na ulicy nie panują żadne zasady, każdy jedzie w swoją stronę, a kierowcy  autobusów stosują starą zasadę – duży może więcej. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po około 30-40 minutach dojechaliśmy do centrum, w okolice gdzie miał znajdować się nasz hostel, wysiedliśmy z autobusu i znaleźliśmy ulicę, jednak nigdzie nie było numeru, pod którym miał być nasz tymczasowy nowy dom. W końcu spytaliśmy się w jednym z biur turystycznych gdzie jest nasz hostel i skierowano nas w jedną z ciemnych uliczek. Po 30 metrach pojawił się neonik i byliśmy na miejscu!&lt;span id="goog_1075845021"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="goog_1075845022"&gt;&lt;/span&gt;  Okazaliśmy swoją rezerwację, odebraliśmy klucze, ustaliliśmy kiedy się rozliczymy i zaczęliśmy się rozpakowywać. Pokój, który dostaliśmy znajdował się na pierwszym piętrze na które wchodziło się po kręconych schodach. W naszym apartamencie było łóżko, lodówka i łazienka, wszystko na kilku metrach kwadratowych - taka wakacyjna cela więzienna stworzona chyba tylko po to żeby człowiek nie miał ochoty zbyt dużo czasu spędzać w hostelu. &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PU0UZqsEe4g/S-cRfb0HyXI/AAAAAAAAMwc/TZPOJ17ssX4/s1600/IMG_5461.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-PU0UZqsEe4g/S-cRfb0HyXI/AAAAAAAAMwc/TZPOJ17ssX4/s320/IMG_5461.JPG" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bhkKHPTuMNA/S-cRgZywuyI/AAAAAAAAMwk/KzrC-eIYZOE/s1600/IMG_5462.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-bhkKHPTuMNA/S-cRgZywuyI/AAAAAAAAMwk/KzrC-eIYZOE/s320/IMG_5462.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-BjLtSot2ASQ/S-cOYOemNhI/AAAAAAAAMqw/ypy9pfyrwnQ/s1600/IMG_3127.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="213" src="http://2.bp.blogspot.com/-BjLtSot2ASQ/S-cOYOemNhI/AAAAAAAAMqw/ypy9pfyrwnQ/s320/IMG_3127.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xyn87w2pobo/S-cOYkrxa7I/AAAAAAAAMq4/yrtJYoLUM5Y/s1600/IMG_3131.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-xyn87w2pobo/S-cOYkrxa7I/AAAAAAAAMq4/yrtJYoLUM5Y/s320/IMG_3131.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DdVZribNxcw/S-cRg9IDhtI/AAAAAAAAMws/XR3Mvx5gdaA/s1600/IMG_5463.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-DdVZribNxcw/S-cRg9IDhtI/AAAAAAAAMws/XR3Mvx5gdaA/s320/IMG_5463.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Po wstępnym „ogarnięciu się” wyszliśmy na kolacje. Skierowaliśmy się na pobliski night market gdzie w zaimprowizowanej restauracji zjedliśmy kolację.  Typowa uliczna jadłodajnia w Azji jest miejscem niesamowitym, charakteryzuje się świetnym jedzeniem, ale stołując się tam lepiej nie psuć sobie apetytu myślami o warunkach sanitarnych w jakich jest przygotowywane nasze danie. Zazwyczaj przed wejściem jest wywieszone menu - gdy zdecydujemy się wejść, siadamy na plastykowych stołeczkach, przy plastikowych stoliczkach i możemy obserwować prowizoryczną kuchnię na kilku wózkach, skąd co chwilę wychodzą kolejne dania. Zasada jadania w takich miejscach jest prosta - tam gdzie są ludzie, tam jest świeże jedzenie :) &lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nasz pierwszy 40 godzinny dzień wakacji zakończył się bardzo smacznie. Po kolacji wróciliśmy do hostelu i w końcu mogliśmy nabrać sił na dalszy odpoczynek.&amp;nbsp;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-4979400233223706655?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/4979400233223706655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/duga-droga-na-wakacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4979400233223706655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4979400233223706655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/duga-droga-na-wakacje.html' title='Długa droga na wakacje.'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PU0UZqsEe4g/S-cRfb0HyXI/AAAAAAAAMwc/TZPOJ17ssX4/s72-c/IMG_5461.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-4577756345014708957</id><published>2011-04-10T12:47:00.000-07:00</published><updated>2011-04-10T12:48:36.953-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Nankin - Chiny część 10</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Nankin - miasto bardzo sympatyczne i dość małe jak na Chiny bowiem liczy sobie około 2,5 mln mieszkańców. Miasto jest strasznie interesujące i naprawdę na jego zwiedzanie warto poświęcić więcej niż dwa dni. Niestety nie mieliśmy zbyt wiele czasu żeby poznać jego zakamarki, jednak zobaczyliśmy dosyć dużo. Nankin urzeka swoim położeniem, po wyjściu z dworca kolejowego stajemy przed wielkim jeziorem, po którym pływając łódki, a na którego drugim brzegu widać centrum z wielkimi wieżowcami, do tego dużo zieleni i całkiem przyjemny upał. Ciekawostką jest to że pod jeziorem znajduje się tunel. Niestety nie mieliśmy okazji nim jechać. Po Nankinie najsprawniej można poruszać się metrem (nówka sztuka ma około 5 lat i płaci się śmiesznymi żetonami) Po przybyciu do Nankinu udaliśmy się pod wskazany adres, gdzie miał się znajdować nasz hostel, niestety nie dość, ze nie mogliśmy go znaleźć to jeszcze jak już znaleźliśmy to okazało się że jest w remoncie - Apokalipsa. Takim oto sposobem byliśmy zmuszeni szukać nowego dachu nad głową, który szczęśliwie znaleźliśmy w innym hostelu, gdzie udało nam się dostać tani niewiele większy od więziennej celi pokój z widokiem na malowniczy korytarz. Nasze lokum nie zachęcało do przesiadywania w hostelu, więc szybko zdecydowaliśmy się zwiedzać miasto.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="sites-embed-align-center-wrapping-off" style="clear: both; display: block; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px; margin-bottom: 5px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; text-align: center;"&gt;&lt;div class="sites-embed-border-off sites-embed" style="background-color: #f0eccd; border-bottom-style: solid; border-color: initial !important; border-left-color: rgb(115, 115, 107); border-left-style: solid; border-right-color: rgb(115, 115, 107); border-right-style: solid; border-top-color: rgb(115, 115, 107); border-top-style: solid; border-width: initial !important; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; padding-bottom: 10px; width: 288px;"&gt;&lt;div class="sites-embed-content sites-embed-type-picasa" style="background-image: none; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5412959615611192561%3Fkind%3Dphoto%26alt%3Drss%26" height="192" pluginspage="//www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="288" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Nankin jest nowoczesną metropolia jednak zagłębiając się w mniejsze uliczki widać jak wyburzane są całe kwartały ulic co udało nam się uwiecznić na zdjęciach, można też spotkać ludzi, którzy wywożą swój dobytek na prowizorycznych wózkach. Najważniejszym punktem naszej wycieczki było zwiedzanie mauzoleum Sun Yat-sena do którego dostaliśmy się startym rozklekotanym autobusem komunikacji miejskiej, który miał drewnianą dziurawą podłogę i przebijał nasze swojskie ikarusy. Na miejscu można kupić karnet, który uprawnia do przemieszczania się kolejką typu melex między poszczególnymi atrakcjami. Warto skorzystać z tej opcji szczególnie jeśli nie ma się zbyt wiele czasu na spacery i zwiedzanie. Atrakcją Nankinu są nekropolie cesarskie, m.in. grobowiec dynastii Liang (502-557). Prowadzą do nich aleje wysadzane kamiennymi figurami (m.in. zwierząt, chimer, wojowników i urzędników) pochodzącymi jeszcze z VI w. Niestety nie udało nam się zwiedzić murów obronnych miasta, a słynny most hmmm nazwy sobie nie przypomnę :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: white; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Opuszacznie Nankinu było równie nieprzyjemne jak sam przyjazd, zdecydowaliśmy, że spakujemy się rano, a rano nie było prądu, więc w naszym pokoju z oknem na korytarz nie było nic widać, pakowaliśmy się w świetle latarki mając nadzieję, że tym razem hostel w Szanghaju znajdzie dla nas miejsce.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px; text-align: -webkit-center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="sites-embed-align-center-wrapping-off" style="clear: both; display: block; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px; margin-bottom: 5px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; text-align: center;"&gt;&lt;div class="sites-embed-border-off sites-embed" style="background-color: #f0eccd; border-bottom-style: solid; border-color: initial !important; border-left-color: rgb(115, 115, 107); border-left-style: solid; border-right-color: rgb(115, 115, 107); border-right-style: solid; border-top-color: rgb(115, 115, 107); border-top-style: solid; border-width: initial !important; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; padding-bottom: 10px; width: 288px;"&gt;&lt;div class="sites-embed-content sites-embed-type-picasa" style="background-image: none; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5412984660235002001%3Fkind%3Dphoto%26alt%3Drss%26" height="192" pluginspage="//www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="288" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-4577756345014708957?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/4577756345014708957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/nankin-chiny-czesc-10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4577756345014708957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4577756345014708957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/nankin-chiny-czesc-10.html' title='Nankin - Chiny część 10'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-3744056103932839375</id><published>2011-04-10T12:43:00.000-07:00</published><updated>2011-04-10T12:43:55.996-07:00</updated><title type='text'>Kunming - Chiny część 9</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;Kunming to miasto w którym efekt skali zadziałał w odwrotnym kierunku - spodziewaliśmy się ogromnego miasta, w którym jedną przecznicę pokonuje się w 20 minut, tymczasem z jednego końca miasta na drugi, można się bardzo szybko i sprawnie przemieścić komunikacją miejską. Bardzo zaskoczył nas ruch uliczny. Wszędzie są barierki oddzielające pasy ruchu, przez co nie można przechodzić przez ulicę gdzie się chce. Sprawia, to że ruch jest dosyć uporządkowany, nawet kierowcy są bardziej zdyscyplinowani - zatrzymują się na pasach i nie dodają gazu przed przebiegającym przechodniem - miła odmiana.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;hl=pl&amp;amp;feat=flashalbum&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=https%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5492763578102976225%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26authkey%3DGv1sRgCNHH9K_O94SwXQ%26hl%3Dpl" height="400" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="600"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Kunming to naprawdę spokojne i dosyć miłe miasto, wszędzie rzucają się w oczy szklane wieżowce. Centrum jest świetnie zagospodarowane, główne arterie są schowane w tunelach, a nad nimi królują bulwary z mnóstwem sklepów z markowa odzieżą, co więcej jest Carrefour, w którym można dostać wszystko co potrzebne do życia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Tym razem ulokowaliśmy się w pokoju bez klimatyzacji, ale na szczęście nie było zbyt gorąco. Zostaliśmy też lojalnie uprzedzeni, że nasze okno wychodzi bardzo blisko dyskoteki, więc w nocy może być głośno. Pogodziliśmy się z tym faktem i mogliśmy się cieszyć pobytem. Kunming okazał się miejscem gdzie zrobiliśmy rachunek sumienia - stwierdziliśmy, że południe Chin jest poza naszym zasięgiem więc kupiliśmy bilety lotnicze do Szanghaju. W planach mieliśmy wycieczkę do kamiennego lasu jednak przez cały nasz pobyt pogoda nie byłą najlepsza i codziennie padało. Mimo wszystko pobyt w Kunmingu zaliczyliśmy do udanych, obijając się i wypoczywając w oczekiwaniu na nasz lot.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;W tym czasie udało nam się dosyć dobrze schodzić Kuming i trochę odpocząć przed dalszą podróżą&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #323229;"&gt;.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-3744056103932839375?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/3744056103932839375/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/kunming-chiny-czesc-9.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3744056103932839375'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/3744056103932839375'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/04/kunming-chiny-czesc-9.html' title='Kunming - Chiny część 9'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-5494352938790367742</id><published>2011-03-24T15:15:00.000-07:00</published><updated>2011-03-24T15:15:25.464-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Z wizytą w instytucie pandy wielkiej - Chiny część 8</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;Nastał dzień wyjazdu - jak nigdy byliśmy do niego bardzo dobrze przygotowani. Plecaki spakowane, wszystko pod kontrolą, naszykowane i gotowe. Została tylko wizyta w ośrodku hodowli pandy wielkiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;- Hurra!!!! zapolujemy na pandę będziesz miła śliczne futerko Kasiu - niestety Kasia była mniej entuzjastyczna&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;- zgnijesz w chińskim więzieniu jak tylko źle się spojrzysz na jakąś Pandę - to że pandy są tu na specjalnych warunkach pokazuje chociażby ta tabliczka których było pełno :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-hH2oPIG0zng/Rsbu260DdPI/AAAAAAAAC2M/4aHLf6WbPz0/s1600/IMG_3102.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh5.googleusercontent.com/-hH2oPIG0zng/Rsbu260DdPI/AAAAAAAAC2M/4aHLf6WbPz0/s320/IMG_3102.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;Wstaliśmy wcześnie rano naszykowaliśmy rzeczy do wyjazdu a sami wyruszyliśmy na dobrze nam znany dworzec autobusowy tym razem zdecydowaliśmy się od razu jechać taksówką i nie zdawać się na komunikacje miejska, po 20 minutach byliśmy na miejscu taksówkarz skasował 15 Y wstęp również nie był drogi. Ja prawie biegłem, bo nie&amp;nbsp;mogłem&amp;nbsp;się doczekać kiedy zobaczę tego słodkiego futrzaka. Jednie Kasia zachowywali spokój i pełniła rolę przewodnika stada, Ja gnałem przed siebie żeby jak najszybciej zlokalizować najbliższa Pandę i nacieszyć się jej widokiem. Na miejsce dotarliśmy około 9 &amp;nbsp;idealnie w porę karmienia. Kupiliśmy bilety i zaczęliśmy polowanie na pierwszą Pandę, wszędzie zieleń ładne alejki po których można spacerować i miło spędzić czas. Wszędzie drogowskazy, więc do Pand łatwo trafić. Problem w tym że nie na wszystkich wybiegach są, a jak przyjdzie się w nieodpowiednim momencie to można ujrzeć Pandę w jej ulubionej pozycji - wiszącej na drzewie. Bardzo utożsamiłem się z Pandami i poczułem z nimi duchową więź gdy okazało się że ruszają się z miejsca tylko wtedy gdy trzeba...... zjeść - Pora karmienia była więc idealna aby zobaczyć wszystkie Pandy w całej okazałości. Po 10 minutowym spacerze &amp;nbsp;minięciu kilku pustych wybiegów udało się !!!! Na jednym z wybiegów widzimy dwie Pandy, które leżą i wcinają swojego bambusa z bardzo zadowolonymi minami - od razu przyszło nam na myśl ze wyglądają jak Lech i Jarosław :) poniżej film z jednym z nich.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="510" src="http://www.youtube.com/embed/JniKqu4SgEU?rel=0" title="YouTube video player" width="640"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-8B9w1KloiWg/RsbZFa0DbuI/AAAAAAAACpY/MjypEgyqcSA/s1600/IMG_3001.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh3.googleusercontent.com/-8B9w1KloiWg/RsbZFa0DbuI/AAAAAAAACpY/MjypEgyqcSA/s320/IMG_3001.JPG" width="240" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-wmSGJqauEvE/RsbZVK0DbxI/AAAAAAAACpw/esBiM2UEbEM/s1600/IMG_3005.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh6.googleusercontent.com/-wmSGJqauEvE/RsbZVK0DbxI/AAAAAAAACpw/esBiM2UEbEM/s320/IMG_3005.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-eEElMxn6DSs/Rsbas60Db-I/AAAAAAAACrg/Du6UER8HUHc/s1600/IMG_3019.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh5.googleusercontent.com/-eEElMxn6DSs/Rsbas60Db-I/AAAAAAAACrg/Du6UER8HUHc/s320/IMG_3019.JPG" width="240" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-edHITrZVkY8/Rsbuo60DdNI/AAAAAAAAC18/A4LnfSSXcLE/s1600/IMG_3100.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh5.googleusercontent.com/-edHITrZVkY8/Rsbuo60DdNI/AAAAAAAAC18/A4LnfSSXcLE/s320/IMG_3100.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-FBG1Q_EMdj4/RsbqiK0Dc0I/AAAAAAAACyo/rEa8wME2vRA/s1600/IMG_3075.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="https://lh6.googleusercontent.com/-FBG1Q_EMdj4/RsbqiK0Dc0I/AAAAAAAACyo/rEa8wME2vRA/s320/IMG_3075.JPG" width="240" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-0jl0yuZWS14/Rsble60DckI/AAAAAAAACwg/N8ApXIYOZ9E/s1600/IMG_3058.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="https://lh5.googleusercontent.com/-0jl0yuZWS14/Rsble60DckI/AAAAAAAACwg/N8ApXIYOZ9E/s320/IMG_3058.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-5494352938790367742?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/5494352938790367742/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/z-wizyta-w-instytucie-pandy-wielkiej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/5494352938790367742'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/5494352938790367742'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/z-wizyta-w-instytucie-pandy-wielkiej.html' title='Z wizytą w instytucie pandy wielkiej - Chiny część 8'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-hH2oPIG0zng/Rsbu260DdPI/AAAAAAAAC2M/4aHLf6WbPz0/s72-c/IMG_3102.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-6236214029296721120</id><published>2011-03-24T15:00:00.000-07:00</published><updated>2011-04-23T14:31:26.480-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Leshan- czyli Budda jest wielki, kolejki do niego też. - Chiny część 7</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;Kolejny dzień w Chengdu to wyprawa do Leshanu i zwiedzanie posągu wielkiego Buddy. Udało nam się na mapie zlokalizować dworzec i dobrze zorganizować sobie do niego dojazd. Autobus do Leshanu kosztował 42 Y od osoby. Dworzec był trochę dziwny, ponieważ miał dwa wejścia - my weszliśmy chyba jakimś bocznym, bo w pewnym momencie znaleźliśmy się na środku placu pełnego autobusów i nie bardzo wiedzieliśmy, który jest nasz.&amp;nbsp;Podeszliśmy do drugiego wejścia, gdzie była bramka za która czekali podróżni, udało nam się w końcu zaczepić kogoś z obsługi kto wskazał nam&amp;nbsp;nasz autobus. Wsiedliśmy do autobusu i modliliśmy się żeby był właściwy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cIrf7mPrawk/RsbHFK0DanI/AAAAAAAACgE/asbjbzPYqEk/s1600/IMG_2928.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-cIrf7mPrawk/RsbHFK0DanI/AAAAAAAACgE/asbjbzPYqEk/s320/IMG_2928.JPG" width="240" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&amp;nbsp;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&amp;nbsp;Do Leshanu dojechaliśmy dosyć sprawnie, dworzec utytułowany jest jakby na obrzeżach miasta, obok jest pętla autobusowa z której jeździ autobus 13 ,można też jechać taksówką my wybraliśmy, jednak komunikacje miejską. Szczerze mówiąc myśleliśmy że Leshan to tak dziura: kilka tysięcy mieszkańców, okazało się jednak, że jest trochę większy sprawdziło się powiedzenie, które wcześniej wymyśliłem "Małe chińskie miasteczko : 4 miliony mieszkańców" &amp;nbsp;Plan naszej podróży był dosyć prosty: zgodnie z przewodnikiem chcieliśmy dojechać do przystani wsiąść na prom, zobaczyć Buddę w miejscu gdzie spotykają się 3 rzeki, wysiąść po drugiej stronie i wdrapać się na Górę - niestety jak zwykle okazało się że od czasu napisania naszego przewodnika trochę się pozmieniało. Staliśmy więc na przystani widzimy, że są jakieś statki które co jakiś czas odpływają, są też motorówki tylko nie ma tych statków, które miały nas przewieść, jest tylko jednak budka gdzie Pani krzyczy 50 Y za rejs. Po mniej więcej 20 minutach błądzenia i &amp;nbsp;krótkiej dyskusji z miłą Panią, która znała angielski zdecydowaliśmy się na rejs statkiem, okazało się ze niestety, rejsy na drugą stronę zostały zlikwidowane i teraz promy jedynie podpływaj pod Buddę gdzie można zrobić sobie fotkę i wracają z powrotem. Wsiedliśmy więc na prom dostaliśmy śliczne pomarańczowe wdzianko i ruszyliśmy w drogę z grupką chińskich turystów i ich przewodnikiem. Potem był zachwyt buddą seria fotek i powrót na przystań. Czasu mieliśmy dosyć dużo, więc wsiedliśmy do &amp;nbsp;autobusu 13 &amp;nbsp;który jak się wydawało &amp;nbsp;powinien jechać do Buddy. Po kilkunastu minutach byliśmy przed wejściem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-cyJ9a7nQ_UU/RsbJIq0Da7I/AAAAAAAACio/zzIFgZ5vBpc/s1600/IMG_2948.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://3.bp.blogspot.com/-cyJ9a7nQ_UU/RsbJIq0Da7I/AAAAAAAACio/zzIFgZ5vBpc/s320/IMG_2948.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6elA9b7oSuo/RsbJN60Da8I/AAAAAAAACi0/EhCH2SgrOjA/s1600/IMG_2949.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-6elA9b7oSuo/RsbJN60Da8I/AAAAAAAACi0/EhCH2SgrOjA/s320/IMG_2949.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8K-0bc_FjKU/RsbJt60Da_I/AAAAAAAACjM/pH8Iw7kMIMU/s1600/IMG_2952.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-8K-0bc_FjKU/RsbJt60Da_I/AAAAAAAACjM/pH8Iw7kMIMU/s320/IMG_2952.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-W2eKYaU1d00/RsbKHK0DbCI/AAAAAAAACjo/uz55gOMOl2Q/s1600/IMG_2955.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-W2eKYaU1d00/RsbKHK0DbCI/AAAAAAAACjo/uz55gOMOl2Q/s320/IMG_2955.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XDb-lwct9uQ/RsbLLq0DbMI/AAAAAAAACk8/frD8WdnGTnA/s1600/IMG_2965.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-XDb-lwct9uQ/RsbLLq0DbMI/AAAAAAAACk8/frD8WdnGTnA/s320/IMG_2965.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-F4tfBfpF8Hw/RsbK_K0DbKI/AAAAAAAACks/mHPOoz2IPY4/s1600/IMG_2963.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-F4tfBfpF8Hw/RsbK_K0DbKI/AAAAAAAACks/mHPOoz2IPY4/s320/IMG_2963.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-IKMCck530_Q/RsbLP60DbNI/AAAAAAAAClE/w2A4zkt1QO4/s1600/IMG_2966.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/-IKMCck530_Q/RsbLP60DbNI/AAAAAAAAClE/w2A4zkt1QO4/s320/IMG_2966.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-_OzTqWEucqk/RsbLz60DbUI/AAAAAAAACmA/1J_jvFvKMDc/s1600/IMG_2974.JPG" imageanchor="1" style="background-color: black; margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-_OzTqWEucqk/RsbLz60DbUI/AAAAAAAACmA/1J_jvFvKMDc/s320/IMG_2974.JPG" width="238" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;Wstęp do całego kompleksu kosztował 70Y &amp;nbsp;cały kompleks to całkiem duży park, gdzie można chodzić i miło spędzić czas do samego Buddy jednak nie jest tak łatwo się dostać. Po kilkunastu minutach wspinaczki &amp;nbsp;dotarliśmy do miejsca z którego można było zrobić ładne fotki głowy i zobaczyć cała sylwetkę z góry, żeby jednak dostać się na dół trzeba było stanąć w kolejce która była ogromna... mimo wszystko skusiliśmy się ... lubimy przecież sporty ekstremalne. Stanie w tej kolejce było chyba największym koszmarem jaki przeżyliśmy i całkiem ciekawym doświadczeniem, Kasia chyba lepiej to znosiła bo mnie szlag trafiał, na szczęcie można było poznać chińskie obyczaje kolejkowe, Bardzo podobała nam się organizacja kolejki, wszyscy stali w specjalnym tunelu z barierki, nikt nie mógł się przecisnąć mimo wszystko niektórym puszczały nerwy, dwie Panie Chinki pobiły się stojąc jakieś 15 metrów od nas, wtedy przybiegł policjant które je rozdzielał, Kobiety krzyczały na całą kolejkę, Chińczycy się śmiali a my obserwowaliśmy zastanawiając się o co może chodzić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;Porządku w kolejce pilnowali policjanci a właściwie taka ich straż miejska, nikt kto wyszedł z kolejki nie mógł do niej wrócić wszyscy stali twardo, niestety kolejka szła baaaaaaardzo powoli, spędziliśmy w niej dobre 2-3 godziny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-VtT_rG8etu4/RsbHYa0DasI/AAAAAAAACgs/IeerGj7yrKY/s1600/IMG_2933.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://1.bp.blogspot.com/-VtT_rG8etu4/RsbHYa0DasI/AAAAAAAACgs/IeerGj7yrKY/s320/IMG_2933.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uxR2KA9znIk/RsbHha0DatI/AAAAAAAACg0/B_xcb9ENLrI/s1600/IMG_2934.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: white;"&gt;&lt;img border="0" height="238" src="http://4.bp.blogspot.com/-uxR2KA9znIk/RsbHha0DatI/AAAAAAAACg0/B_xcb9ENLrI/s320/IMG_2934.JPG" style="cursor: move;" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: black; color: white;"&gt;&amp;nbsp;Schodzenie na dół było również ciężkie schody były wąskie a wszyscy mocno się pchali żeby zrobić ładne zdjęcia. Udało nam się dotrzeć na dół zrobić piękne zdjęcia - oboje byliśmy strasznie zmęczeni, ale pod wrażeniem wielkości tego cudu jakim jest Wielki Budda. Pozostała nam jeszcze tylko wspinaczka do góry i spacer do wyjścia, byliśmy dosyć zmęczeni i chcieliśmy zdążyć jeszcze na autobus, dlatego nie spędziliśmy w całym kompleksie Wielkiego Buddy zbyt wiele czasu. Na pewno można tam zobaczyć o wiele więcej, ale stanie w tej kolejce strasznie nas wykończyło, wiec zdecydowaliśmy się trochę odpocząć i powoli wracać do domu. &amp;nbsp;Do Chengdu udało nam się dojechać bez większych problemów, na obiad zjedliśmy wspaniałe Noodle w Pucce, zawadziliśmy jeszcze o sklep i udaliśmy się na zasłużony spoczynek następnego dnia czekała nas wizyta w ośrodku Pandy wielkiej &amp;nbsp;i wyjazd do Kunmingu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-6236214029296721120?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/6236214029296721120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/leshan-czyli-budda-jest-wielki-kolejki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/6236214029296721120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/6236214029296721120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/leshan-czyli-budda-jest-wielki-kolejki.html' title='Leshan- czyli Budda jest wielki, kolejki do niego też. - Chiny część 7'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-cIrf7mPrawk/RsbHFK0DanI/AAAAAAAACgE/asbjbzPYqEk/s72-c/IMG_2928.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-7071843239665741470</id><published>2011-03-24T14:41:00.000-07:00</published><updated>2011-03-24T14:53:38.737-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Chengdu - dzień drugi - Chiny część 6</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Drugi dzień w Chengdu był dosyć stresujący chociaż to mało powiedziane, &lt;br /&gt;a miało być tak pięknie... Zaplanowaliśmy wizytę w Instytucie Hodowli Pandy Wielkiej, zostało nam jakieś 100Y przed wymianą pieniędzy, więc budżet mieliśmy dosyć napięty.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Chcieliśmy tam dotrzeć jak najwcześniej czyli w porze karmienia kiedy Pandy są najaktywniejsze. Udaliśmy się na autobusem na dworzec, wysiedliśmy i szukamy autobusu, który wskazali&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;w przewodniku, a tu niestety nic :( jakieś autobusy są jednak na żadnym nie ma słowa po angielsku, ani krzaczka który by coś nam mówił, niestety na dworcu nie było żadnej informacji anglojęzycznej, więc nasza wyprawa do ośrodka hodowli pandy wielkiej stanęła pod znakiem zapytania, w dodatku zaczął padać deszcz.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;W okół nas pojawili się naganiacze którzy chcieli nas zawieźć na miejsce "pokazując rogi" trochę przypominali nam Pandy, jednak nie byli przekonujący.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Biorąc pod uwagę nasz napięty i ograniczony budżet nie chcieliśmy podejmować ryzyka,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;że pojedziemy a na miejscu okaże się że bilety wstępu podrożały i niestety nie wejdziemy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Ten punkt programu po pewnych dyskusjach został przesunięty na następne dni, a w zasadzie na dzień naszego wyjazdu. Było to bardzo dobre posunięcie, ale o tym za chwile.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Drugim ważnym punktem tego dnia była wizyta w banku, trzeba było zdobyć trochę różowych Mao, więc skierowaliśmy się do oddziału Bank of China, który mieścił się na tej samej ulicy co nasz Hostel. Okazało się jednak, że w soboty nie wymieniają pieniędzy :( &amp;nbsp;dostaliśmy, jedynie ulotkę&amp;nbsp;&lt;/span&gt;z adresem większego oddziału, dla jasności, adres oczywiście był w Chińskich krzaczkach. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;W takich sytuacjach najlepiej poszukać pomocy u ludzi, którzy najlepiej się znają na takich problemach, wróciliśmy wiec do Hostelu i ładnie poprosiliśmy o przetłumaczenie adresu, okazało się że siedziba wskazanego oddziału &amp;nbsp;jest jakieś 10 minut drogi od naszego hostelu, więc szybko tam dotarliśmy, sprawnie wymieniliśmy pieniążki i mogliśmy zająć się dalszym poznawaniem miasta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Wybraliśmy się na bardzo długi spacer, chcieliśmy dotrzeć do świątyni Kozy wsiedliśmy, więc&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;do autobusu, który teoretycznie tam jechał, jednak po kilku przystankach Górę nad naszym zdrowym rozsądkiem wziął efekt skali, stwierdziliśmy że już powinniśmy być blisko ponieważ długo jedziemy, poza tym zaczął się jakiś wielki &amp;nbsp;mur z którym było dużo zieleni na oko wyglądało to na dobre miejsce dla naszej świątyni. To co miało być świątynią okazało się być socrealistycznym parkiem mimo wszystko spacer po nim był dosyć przyjemny. Po zlokalizowaniu swojej pozycji&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;na mapie udaliśmy się w stronę świątyni zawadzając po drodze o kilka sklepów:)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Po wizycie w świątyni udało nam się też zlokalizować kawiarenkę internetową dosyć liberalną ponieważ nie chcieli od nas żadnych dokumentów, na obiad wpadliśmy do restauracji, którą polecali w przewodniku, zamówiliśmy polecaną zupę z Yaka i do tego Herbatę z masłem. Restauracja okazała się bardzo sympatyczna i klimatyczna siedzieliśmy na piętrze gdzie wchodziło się stromymi wąskimi schodami. Zupa okazała się bardzo smaczna kluseczki przepyszne, mięsko&amp;nbsp;z Yaka wyborne za to herbata z masłem hmmm sami musicie spróbować :)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Korzystając z okazji zrobiliśmy zakupy w licznych sklepach z buddyjskimi dewocjonaliami, oprócz młynków modlitewnych, posążków bogów czy różańców, można znaleźć mnóstwo uroczych drobiazgów.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Przypadkiem udało nam się zlokalizować chińskiego Carrefoura, więc wpadliśmy zobaczyć jak to wszystko wygląda w Chinach w sumie byliśmy mile zaskoczeni. Sklep sam w sobie niewiele różnił się od hipermarketów jakie znamy w Polsce, z jedną zasadniczą różnica w naszych hipermarketach znajdują się alejki z orientalnym jedzeniem, w chińskich hipermarketach są takie same alejki tylko że z jedzeniem importowanym, europejskim i amerykańskim w dosyć wysokich cenach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Ten dzień można więc zaliczyć do udanych, mimo że zaczął się okropnie i zapowiadał się na najgorszy jaki mieliśmy udało nam się dużo zobaczyć i byliśmy z siebie zadowoleni.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-7071843239665741470?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/7071843239665741470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/chengdu-dzien-drugi-chiny-czesc-6.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7071843239665741470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/7071843239665741470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/chengdu-dzien-drugi-chiny-czesc-6.html' title='Chengdu - dzień drugi - Chiny część 6'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-4660914452046724204</id><published>2011-03-24T14:37:00.000-07:00</published><updated>2011-03-24T15:18:14.059-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Chengdu - Chiny część 5</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;b&gt;Chengdu&lt;/b&gt;&amp;nbsp;- To miasto wyjątkowe chyba z całej naszej podróży właśnie tam wszystko nam się udało zrealizować zgodnie z planem mimo wielu przeciwności losu i jakoś z sentymentem wspominam te kilka dni które tam spędziliśmy, może dlatego, że już byliśmy dosyć pewni siebie i &amp;nbsp;zadomowiliśmy się w Państwie środka, a może dlatego ze po prostu Chengdu to bardzo sympatyczne miasto, które nie jest tak ogromne jak Pekin i nie jest tak małe jak Kunming, po prostu w sam raz dla nas :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;Zacznę może od początku, po wielu przygodach udało nam się dojechać podróż była dosyć męcząca wiec chcieliśmy szybko znaleźć odpowiedni autobus i dotrzeć do hostelu, który wybraliśmy. Znalezienie &amp;nbsp;odpowiedniego przystanku zajęło nam krótką chwile, przed nowoczesnym dworcem jak zwykle dużo koczowników, taksówek i naganiaczy. Szybko ruszyliśmy przed siebie szukając autobusu, który upatrzyliśmy wcześniej, &amp;nbsp;oczywiście znalezienie go nie było takie łatwe, ale jakoś się udało. Jak to często bywa przejechaliśmy właściwy przystanek, na którym powinniśmy wysiąść :) &amp;nbsp;na szczęście nie musieliśmy iść daleko, cofnęliśmy się skręciliśmy we właściwą ulice i dotarliśmy do Hostelu - pierwszy sukces :D&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Kolejną miłą niespodzianką było zakwaterowanie, okazało się że pokoje 2 osobowe nie są w budynku hostelu tylko w Hotelu tak na oko 2-3 gwiazdkowym, który znajdował &amp;nbsp;się jakieś 300 metrów od naszego hostelu. Pewną drobną wadą był szkielet niedokończonego biurowca &amp;nbsp;za oknem ale za cenę kwatery w zakopcu dostaliśmy wielkie łoże małżeńskie i standard pokoju którego naprawdę nie spodziewaliśmy się zaznać biorąc pod uwagę nasz budżet. Codziennie dostawaliśmy nowe ręczniczki, szampony mydełka, małe sprzątanie po prostu coś pięknego. Jak już się zadomowiliśmy udaliśmy się czym prędzej na spacer i małe zakupy, musieliśmy przecież poznać miasto. Zlokalizowaliśmy najbliższe sklepy i skierowaliśmy się bardziej do centrum czyli tam gdzie stoi pomnik Mao. Mieszkaliśmy blisko ulicy, która biegła bezpośrednio do głównego placu, problem w tym, że była rozkopana, ponieważ właśnie trwała budowa metra w związku z tym autobusy jeździły objazdami a my poznawaliśmy uroki bocznych uliczek w których można było zobaczyć naprawdę ciekawe rzeczy, zaczynając od szkieletów niedokończonych biurowców i centr handlowych, a kończąc na salonach masażu(takich zwykłych gdzie się masuje :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Po mniej więcej 40 minutach spaceru doszliśmy do centrum miasta zrobiliśmy sobie zdjęcia i szukaliśmy tego co najważniejsze - Jedzenia. Zanim znaleźliśmy naszą ulubioną restauracje skusiliśmy się na "kanapkę" ze straganiku wyglądała zachęcająco i tak też smakowała jedyną wadą było to że okazała się strasznie ostra. Żołądek został oszukany ale nie na długo &amp;nbsp;szukaliśmy więc dalej czegoś zdatnego do spożycia i wtedy &amp;nbsp; znikąd pojawił się Neon reklamujący Pucce - Byliśmy uratowani. Zjedliśmy obiado-kolacje, zrobiliśmy jeszcze małe zakupy i powoli kierowaliśmy się do naszego hostelu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;Po drodze udało nam się kupić bez problemu bilety na pociąg do Kunmingu tym razem w małym punkcie gdzie było okienko i charakterystyczne plakaty z rozkładem jazdy,wracając szczęśliwi z biletami wskazaliśmy drogę do hostelu parze zagubionych turystów. Byliśmy z siebie dumni i wtedy nadeszła sobota.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #f3f3f3; font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: verdana, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-4660914452046724204?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/4660914452046724204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/chengdu-chiny-czesc-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4660914452046724204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/4660914452046724204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/chengdu-chiny-czesc-5.html' title='Chengdu - Chiny część 5'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1823392838537772434.post-8943758112970831074</id><published>2011-03-21T15:10:00.000-07:00</published><updated>2011-03-21T15:12:02.815-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Chiny'/><title type='text'>Xian czyli gdzie jest słońce. Chiny cześć 3</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;b&gt;Xi-an&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;miasto w zachodnich Chinach, ośrodek administracyjny prowincji Shaanxi, w dolinie rzeki Wei He (dopływ Huang He). Uznawane za jedno z najważniejszych historycznie miast Chin. Powstało ponad 3100 lat temu i było stolicą 13 dynastii, m.in. Zhou, Qin, Han, Tang. Obecnie liczy około 3,2 mln mieszkańców i jest najbardziej rozwiniętym ośrodkiem w zachodnich Chinach, aczkolwiek pozostaje daleko w tyle za miastami z prowincji nadmorskich.&lt;/i&gt;&amp;nbsp;Tyle o Xianie mówi Wikipedia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a name='more'&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;Po kilkugodzinnej jeździe pociągiem z Pekinu dotarliśmy do miejsca przeznaczenia. Podróż była koszmarem i nie będę jej miło wspominać ponieważ nie udało nam się kupić miejsc leżących musieliśmy się zadowolić spaniem na siedząco wśród hałaśliwych chińczyków, charczących krzyczących i co chwile coś jedzących, ale taki to już urok podróży.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;Dworzec w Xi'an-nie znajduje się tuż przy murach miejskich. Przed dworcem znajduje się wielki plac, na którym koczuje tłum ludzi, którzy podobnie jak w Pekinie czekają nie wiadomo na co.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;Trochę zmęczeni podróżą skierowaliśmy swoje kroki do kas biletowych, po bilety na kolejny pociąg. Zaliczyliśmy przy okazji rozmowę z życzliwym chińczykiem, który oferował nam nocleg, ale grzecznie podziękowaliśmy mając już upatrzone miejsce. Po krótkich naradach doszliśmy do wniosku, że bilety kupimy popołudniu, jak trochę się zadomowimy i załatwimy sobie nocleg. Skierowaliśmy się do Autobusu - oczywiście nie było łatwo go znaleźć, ale jakoś się udało. Miła dziewczyna skierowała nas do właściwego przystanku, na którym zatrzymywał się autobus do centrum, którym dojechaliśmy w okolice bell tower.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;Po drodze spotkaliśmy chińczyka, który zaoferował że zaprowadzi nas do Hostelu, który wybraliśmy. Po dojechaniu na miejsce okazało się że w naszym hostelu nie ma miejsc. Na szczęście obsługa zadzwoniła do kolejnego hostelu, w którym znalazły się dla nas miejsca i w którym ostatecznie postanowiliśmy się zatrzymać. Udało nam się dostać świetny pokój, co widać na zdjęciach cena - jedyne 180Y za noc :)&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="sites-embed-align-center-wrapping-off" style="clear: both; display: block; font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px; margin-bottom: 5px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; text-align: center;"&gt;&lt;div class="sites-embed-border-off sites-embed" style="background-color: #f0eccd; border-bottom-style: solid; border-color: initial !important; border-left-color: rgb(115, 115, 107); border-left-style: solid; border-right-color: rgb(115, 115, 107); border-right-style: solid; border-top-color: rgb(115, 115, 107); border-top-style: solid; border-width: initial !important; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; padding-bottom: 10px; width: 288px;"&gt;&lt;div class="sites-embed-content sites-embed-type-picasa" style="background-image: none; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;embed flashvars="host=picasaweb.google.com&amp;amp;RGB=0x000000&amp;amp;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2F114103623795317780233%2Falbumid%2F5423004670435214897%3Fkind%3Dphoto%26alt%3Drss%26" height="192" pluginspage="//www.macromedia.com/go/getflashplayer" src="https://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" type="application/x-shockwave-flash" width="288" wmode="transparent"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: 'Lucida Grande', 'Lucida Sans Unicode', sans-serif; font-size: 13px; line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;Miasto zrobiło na nas duże wrażenie, mimo to ja miałem mieszane uczucia i raczej nie chciałbym tam zamieszkać na stałe. Wydawało mi się że Xian to taka mała mieścina. W google maps wydawała się na naprawdę mała, otoczona murem dziura. O tym, że jest inaczej przekonaliśmy się jadąc autobusem do hostelu - podróż trwała dobre 20 minut. Trochę krążyliśmy i szybko przekonaliśmy się że to jednak spora miejscowość. Jeśli chodzi o klimat to jest zdecydowanie gorąco i duszno podobnie jak w Pekinie, Xian to chyba najbardziej zanieczyszczone miasto, które odwiedziliśmy. O 17 można było patrzeć spokojnie na tarcze słońca, ponieważ była skutecznie przesłonięta smogiem, o błękicie nieba można było pomarzyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;W Xi'anie mieliśmy okazje odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Najbardziej podobała mi się dzielnica muzułmańska z targiem owoców i bazarem. Można tam dostać dosłownie wszystko i zjeść coś dobrego niestety ja swój kulinarny eksperyment przypłaciłem niestrawnością, ale taka jest cena próbowania jedzenia z ulicznych straganów. Na bazarze kupiłem chyba kilogram pistacji, które były tanie jak barszcz, w końcu mogłem się ich najeść do syta. Przechadzając się pomiędzy straganami usłyszeliśmy nasze swojskie "Dzień dobry" z uroczym chińskim akcentem, niestety, było to jedyne słowo jakie Pan sprzedawca umiał wypowiedzieć, szybko jednak pokonaliśmy różnice językowe :) Kupiliśmy pieczątki z naszymi imionami po Chińsku i jakieś inne drobiazgi, a za przygotowanie napisu w języku polskim "Twoje imię w j. chińskim" czy coś w tym stylu, dostaliśmy zniżkę. W ten oto sposób zostawiliśmy swój trwały ślad w Państwie środka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;Na tym samy bazarze kupiliśmy śliczne malowidła - polecamy &amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;b&gt;.....i jeszcze cykady cykady .... trzeba koniecznie posłuchać&lt;/b&gt;!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="sites-embed-align-center-wrapping-off" style="clear: both; display: block; margin-bottom: 5px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; text-align: center;"&gt;&lt;div class="sites-embed-border-off sites-embed" style="background-color: #f0eccd; border-bottom-style: solid; border-color: initial !important; border-left-color: rgb(115, 115, 107); border-left-style: solid; border-right-color: rgb(115, 115, 107); border-right-style: solid; border-top-color: rgb(115, 115, 107); border-top-style: solid; border-width: initial !important; font-size: 12px; margin-bottom: 0px; margin-left: auto; margin-right: auto; margin-top: 5px; padding-bottom: 10px; width: 425px;"&gt;&lt;div class="sites-embed-content sites-embed-type-youtube" style="background-image: none; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; overflow-x: hidden; overflow-y: hidden; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;iframe allowfullscreen="true" class="youtube-player" frameborder="0" height="355" src="https://www.youtube.com/embed/ubYOKnbI6lo?rel=0" title="YouTube video player" type="text/html" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;Następnego dnia czekała nas wycieczka do terakotowej Armii. Na miejsce dostaliśmy się busem odjeżdżającym z dobrze nam znanego dworca kolejowego. Podróż trwała około 40 minut, przy okazji mieliśmy okazję zobaczyć kawałek chińskiej prowincji. Jazda była dosyć nużąca i trudno było zorientować ile jeszcze musimy jechać. Pewnym znakiem była ilość punktów, w których można było kupić replikę terakotowego wojownika w skali 1:1 - ciekawe jaki mają popyt ? :). Udało nam się dojechać bez większych przygód. Na miejscu powitał nas ogromny parking jak przed centrum handlowym. Kupiliśmy bilety i po 10 minutowym spacerze byliśmy przed wejściem głównym do największej hali, w której odkryto terakotowych wojowników. W środku panuje wielki tłok, ale przy odrobinie szczęścia można zrobić ładne zdjęcia. Cały kompleks można zwiedzić spokojnie w około 2 godziny. W drodze powrotnej przeszliśmy przez budowane centrum handlowe, gdzie nowo wybudowane pawilony świeciły jeszcze pustkami. Daliśmy się namówić na kupno małych figurek wojowników, co wymagało jednak słownych przepychanek przy ustalaniu ceny, ale tak to już jest przy targowaniu się.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #f3f3f3;"&gt;W Xianie obejrzeliśmy również małą pagodę kozy, wieżę dzwonu oraz mury miejskie. Zwiedzanie obyłow się bez większych przygód. Oprócz tego mieliśmy sporo czasu, aby pochodzić po mieście i pozwiedzać okoliczne sklepy. W naszych plecakach pojawiły się pierwsze pamiątki i zaczęło przybywać kilogramów, trzeba było jednak ruszać dalej po kolejne pamiątki i kolejne przygody.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1823392838537772434-8943758112970831074?l=www.wagabunda.com.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.wagabunda.com.pl/feeds/8943758112970831074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/xian-czyli-gdzie-jest-sonce-chiny-czesc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/8943758112970831074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1823392838537772434/posts/default/8943758112970831074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.wagabunda.com.pl/2011/03/xian-czyli-gdzie-jest-sonce-chiny-czesc.html' title='Xian czyli gdzie jest słońce. Chiny cześć 3'/><author><name>Amichol</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/-98y9S1YOFfk/TaILS8p9yBI/AAAAAAAAOe4/DihqEORYQYo/s220/23158_100000132121293_3718_n.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/ubYOKnbI6lo/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
